MUSZĘ WZIĄĆ KREDYT NA CYCKI
Dodaj komentarz
Jestem gruba jak świnia! Nie cierpię diety! Choć, jakoś jak tu weszłam na Vitalię po dłuższej przerwie to tak z sympatią, bo ten serwis mi się miło kojarzy i okres, kiedy się odchudzałam też. Może dlatego mam teraz takie pesymistyczne nastawienie, bo w ogóle mnie wszystko wkurza, a jak się odchudzałam to czułam się spokojna, bardziej kobieca, bo o siebie dbałam.. a teraz to tylko czipsy, ptasie mleczko, golonka.. jak jakiś facet! W sumie to nie mogę doczekać się jak już ostatnią maturkę zaliczę (tj. 19.05), wtedy od 20 już zacznę dietę! i wtedy chcę jak najszybciej schudnąć, mam gdzieś zdrowie. nienawidzę moich cycków. ku***, są małe i wyglądają jak krowie wymiona, po ostatnim odchudzaniu się, to było 2 tyg. temu, schudły do rozmiaru AAAAAA--- (taki specjalnie dla mnie wymyślony) i jak już przytyłam to.. co?! NIEE! one nie przytyły. jak schudnę to one schudną i będę miała klatę jak jakiś chłopski debil! muszę iść pracować też. kurdę, w sumie to nie widzę sensu, żeby się odchudzać, bo i tak chcę się zabić ;D bez sensu. nie wiem co zrobię, jutro mam maturę z matmy i mam to w dupie!
Dodaj komentarz
Rzuciłam dietę, powoli wracam do swoich starych kilogramów (z tym >powoli< to się trochę zagalopowałam). W przyszłym tygodniu matura, potem z tygodnia na tydzień ustne. Do 19 na pewno odchudzać się nie będę, boję się tylko tego właśnie powrotnego przybierania na wadze... No, cóż, stresy niosą za sobą nie tylko niedogodności emocjonalne. Paska wagi nie będę zmieniać, 64 kg to taka moja pamiątka i pamięć o tym, że swe dzieło dokończyć muszę... 20 maja zamierzam wypróbować dietę kopenhaską. A jak nie ta to inna... Schudnąć na pewno schudnę; przez cały czerwiec i lipiec chcę pracować, aby zarobić na nową garderobę, kilka tatuaży i takie tam zabiegi... więc czas i okazję ku zrzucaniu zbędnych kilogramów będę jeszcze miała. A teraz? Tylko siłka i... trochę słodyczy.
Dodaj komentarz
muzyka na dziś: tinie tempah - written in the stars ft. eric turner
Dodaj komentarz
Od kilku dni źle się czuję, nie chce mi się żyć i znowu pojawiają się myśli samobójcze. Dzisiaj dotknęłam kolejnego dna, miałam tak wszystko w dupie, że obżarłam się całą czekoladą. Po 2 godzinnym płaczu wstałam z łóżka, wycisnęłam se pryszcze.. ;] i wyżygałam się. Nie znoszę żygać, dawno tego nie robiłam, ale nie przerwę całego mojego trudu, nie sprawię, żeby to poszło na marne. Nie widzę dla siebie sensu istnienia na tym świecie, bo jestem wyobcowana. Jednak wciąż boję się tego, co czekać mnie może po śmierci, śmierci dosyć brutalnej i wybranej przez siebie samą. Dziś już nic nie jem, mimo, że czekoladę zwróciłam. Idę pobiegać (oh, jak ja nienawidzę biegać...) jakieś 45 min. Jutro też będę biegać. I.. normalnie kontynuować moją dietę.
Dodaj komentarz
Zawsze boję się tego dnia kiedy nadchodzi moment ważenia się... czy robię wszystko dobrze, czy wystarczająco ćwiczę i czy jem ok...? Na szczęście jak dotychczas - tak! No i kolejny kilogram mniej :) Jeszcze tylko 7 tyg. i będę wyglądać jak normalny człowiek :D A teraz muszę zacząć szukać kolejnego karnetu na siłownię, może znajdę coś po zniżce... ten aktualny kończy mi się w środę...
Dodaj komentarz
Przy mojej diecie i ćwiczeniach chudnę 1 kg/tydzień. Ważę się w każdy poniedziałek, a to już jutro! Nie mogę sie doczekać widoku ułożonej wskazówki o jeden stopień niżej :) Czytając wiele postów na forum Vitalii, o tzw. zastoju wagi, boję się, że mnie też to może czekać (choć odżywiam się prawidłowo, nie forsuję się, ale też nie obijam), dlatego trochę się tego dnia lękam. No ale, co ma być to będzie, schudnąć i tak 'muszę', najwyżej przerzucę się na Clean Master. Za 3 tygodnie matura, na samą myśl się wzdrygam, muszę się zmobilizować i pouczyć... Matka mi truje, że w tym okresie nie powinnam się odchudzać, bo muszę sprawnie myśleć... Ale ja myślę sprawnie a nawet sprawniej ;) Odkąd przeżuciłam się na lżejsze i nieco zdrowsze odżywianie czuję się lepiej. Oby tak zostało, bo chudnąć chcę dalej, ale nie głodówką!
Dodaj komentarz
Byłam dzisiaj na zajęcia Zumba. Haha, ale fajne! Na początku prowadząca wydała mi się nieco gruboskórna, co mnie zniechęciło, ale okazało się, że jest bardzo śmieszna :) No i później poszłam na 5 min (tak mało, bo mam okres) do sauny, żeby nie mieć zakwasów, bo naprawdę się ostro wyszalałam na tym fitnessie. Zaraz idę na spacer a potem do kina. Fajny dzień :D
Śniadanko: Płatki owsiane NesVita - 200 kcal
Deser: Batonik Lion - 205 kcal
Obiad: Cheesburger z Tesco + liść sałaty i ketchup - 450 kcal
Kolacja: nie wiem jeszcze co zjem, ale zostało mi na dzisiaj jeszcze 245 kcal, może wsunę ogórki bo mają bardzo mało kalorii, albo coś w proszku, bo takie rzeczy też mają mało :)
Dodaj komentarz
Śniadanie: 4x wasa + 2 plasterki szynki -> 200 kcal
2 śniadanie: 2 pomidory, jabłko -> 195 kcal
Obiad: Cheesburger -> 300 kcal
Kolacja: Zupka chińska. -> na opakowaniu jest napisane, że ma 250 kcal po przygotowaniu, ale wszyscy mówią, że 350 kcal więc niech będzie w zaokrągleniu 350 kcal.
RAZEM: w zaokrągleniu 1100 kcal.
pół godziny wiosła na siłowni, godzina zajęć 'fitball' i godzina 'spinningu' na fitnessie.
denerwuje mnie to, że po chociażby niskiej aktywności fizycznej, nawet jeśli się nie zbytnio nie zmęczę - mam czerwony ryj. wszyscy biali i się na mnie gapią jakbym się uchlała. haha! ale to głupie jest, bo nie schodzi conajmniej 30 min więc zanim wyjdę na dwór muszę się zamknąć w kiblu i przeczekać ;/
Dodaj komentarz
Wczoraj na obiadek miałam pyszniutką zupkę chińską <3, więc dzisiaj postanowiłam zrobić sobie dzień zdrowego odżywiania ;P Oto mój jadłospis na dzisiejszy śliczny słoneczny dzień:
Śniadanie, 7.30
50g płatków lnianych z wodą.
2 śniadanie, 11.00
1 średni banan
Obiad, 14.30
Sałatka: oliwki, ser feta, sałata fioletowa i zielona, kukurydza, 2 łyżki sosu ziołowego
Kolacja 18.00
jabłko i pomidor
Dodaj komentarz