Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

MARTA 27 lat waga startowa 140kg.Mieszkam z chłopakiem,zaręczona od 5ciu lat,mój cel odchudzania...piękna Panna Młoda na własnym ślubie:) Inspiracją była katOsu. Dieta wszystko po trochu ale z głową i z ograniczeniem, czyli dieta MŻ+ćwiczenia jako dodatkowy wspomagacz.Nie pracuję więc się spełniam jako gosposia domowa:) Taka kuchareczka, cukierniczka, ogrodniczka, grzybiarka,krawcowa, kochająca ład i porządek, wszystko w jednym to właśnie ja:) Teraz jest ten moment w życiu kiedy mogę powiedzieć że...DOJRZAŁAM DO ODCHUDZANIA!!!:)

duszka189

kobieta, 28 lat, Wieliczka

172 cm, 110.00 kg więcej o mnie


Twój asystent
Świetnie Ci idzie!
Schudłaś 30kg
Postanowienie wakacyjne: 29 LIPIEC DZIEŃ IMIENIN Z WAGĄ 99KG

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

294 DZIEŃ DIETY/ kubeł zimnej wody!!!

28 maja 2012 , Komentarze (85)






Hejka Babeczki.
Nie wiem gdzie pogubiłam swoją silną wolę, miniony tydzień zaliczam do zupełnej klapy pod względem diety. Jak mi dobrze szło całymi dniami tak na wieczór płynęłam a waga okrutnie pogroziła palcem i pokazała 3,600kg na plusie:((( aż mi oczy w słup stanęły, jak się zapuściłam. To musi być dla mnie jak kubeł zimnej wody, żebym wróciła na dobre tory. Trzymajcie proszę kciuki za mnie żebym już wyszła na prostą. Nie chcę zmarnować tego co już osiągnęłam, na dniach minie 10m-cy jak dietkuje, ale to jeszcze nie czas by siadać na laurach!!



@ dobiega końca, dała mi w kość przez ten tydzień, lało się ze mnie jak z kaczki. W tym tygodniu będę musiała jechać do gin odebrać wynik cytologii.

Wczoraj nie chciało mi się gotować obiadu, dłużej pospaliśmy z W. potem podjechaliśmy na auto-myjnię, do pizzerii zamówić w ramach obiadu pizzę, potem na mszę uroczystą o 15tej u nas w wiosce organizowana przez OSP w jej 45-lecie istnienia, poświęcenia sztandaru i nowego samochodu strażackiego. Było bardzo uroczyście, ale co z tego jak mój W. nie miał ochoty zostać na zabawę, która trwała do późnych godzin, więc wróciłam wkurzona razem z nim do domu, miał katar i zmęczony był całym tygodniem pracy, by jeszcze skakać na parkiecie, ale na osłodę było szaleństwo łóżkowe (czyt. staramy się o dzidzię mimo mojego PCOS) niby te hormony które łykam (duphaston) są pomocne przy zajściu w ciążę, będziemy systematycznie sprawdzać ich działanie pod tym względem:))

Dzisiaj w planach uwinąć się z praniem, na obiad przygotować pierogi ruskie, tacie pomóc przy porządkach w garażu, wodę w beczkach uzupełnić do podlewania w szklarni, oplewiłam cebulkę i buraczki, pietruszkę, koper, sałatę i rzodkiewkę, a potem się rozpadało, więc i dupa z wycieczki rowerowej. Koniecznie muszę po nadrabiać zaległości ostatnich dni
w waszych pamiętnikach ( jest tego nie mało)

ŚNIADANIE
270g sałatki jarzynowej+2 kromki razowe+kilka plasterków szynki z indyka +zielona herbata


II ŚNIADANIE
banan+szkl. maślanki


OBIAD
woreczek ryżu z gotowaną marchewką+ 180g tuńczyka w sosie własnym


PODWIECZOREK
pomarańcz


KOLACJA
banan+szkl. maślanki


WODA MINERALNA
1,5 L








Dodaj komentarz

293 DZIEŃ DIETY/ dzień pełen wrażeń

27 maja 2012 , Komentarze (48)







Hej hej Laseczki.
Dzisiaj wpis troszkę później niż zwykle, a bo sobie choć raz poleżałam z moim W. troszkę dłużej w pieleszach:) Coś mnie łapie przeziębienie, nie dobrze. Wczoraj spędziłam bardzo miło popołudnie z naszą Vitalijką Happy.Time super dziewczyna, rozmawiało nam się jakbyśmy się znali od lat, a to dopiero pierwsze spotkanie zapoznawcze, już planujemy kiedy znowu się zejdziemy:)) Soczek marchewkowy królował i zapiekanki:) Szkoda tylko, że mnie pokusiły na noc reszta nie zjedzonych zapiekanek i wzięłam się za nie, widzę że schodzę na złe tory ( czyt. proszę o solidne kopy w dupsko!!!)  @ jeszcze jest, coś długo i obficie. A my NaMolik jesteśmy umówione na środę:))

Wczoraj o 23ej akcja która mnie rozbudziła a usypiałam już na łóżku w ubraniu, przeraźliwy pisk mojego psa, wyglądam przez okno a tam twa wilczury sąsiada zaatakowały mojego Puszka, wpadłam w furię, wybiegłam z domu, krzyczałam żeby go zostawiły i wołałam sąsiada żeby je zabrał, a te psiska odwet w moją stronę więc zamkłam drzwi bałam się tylko czy nie pokaleczyły mojego Puszka, na szczęście nie pokaleczyły go kłami. Właściciel wilczurów zjawił się po 20 min uważając że nic się nie stało, zwyzywałam gościa i powiedziałam że jeszcze raz nie dopilnuje sobie psów to dzwonię na policję. Serce miałam w gardle.

U nas dzisiaj aż huczy na wiosce, wszyscy szykują się na wiejską imprezę rozpoczynającą się polową mszą z poświęceniem sztandaru OSP, a potem do późnego wieczora zabawa taneczna z piwkiem, kiełbaską grillową, orkiestrą, Kołem Gospodyń i ich specjałami. Chciałam iść ale mój W. mówi że nie ma siły, chce odpocząć po całym tygodniu ciężkiej pracy.


A to piękne kwiatuszki od Happy.Time:))



ŚNIADANIE
2 kromki razowe+270g sałatki jarzynowej+150g filet wędzony+szkl. soku


II ŚNIADANIE
brak

OBIAD
3 kawałki pizzy+ 2 szkl. kompotu truskawkowego




PODWIECZOREK
kilka truskawek


KOLACJA
banan+szkl. maślanki


WODA MINERALNA
1,5 L

 


+ WIECZORNE OBŻARSTWO !!!



Dodaj komentarz

292 DZIEŃ DIETY/ dzisiaj wpis tylko dla
wytrwałych:)

26 maja 2012 , Komentarze (95)






Hejka Żabcie.
Wpis tyczy się głównie dnia wczorajszego. Od rana do późnego popołudnia sprzątałam. prałam, gotowałam, kwiaty i jarzynki podlewałam, wieczorem pofrunęłam na zakupy z moim W. do Tesco i tu się zaczęła akcja....dostałąm nerwa (czyt. nie podchodź bez kija) wyciągam listę zakupów i szukam pomidorów- brak, pieczarki-brak, cytryny-brak , jak się wkurzyłam zaczęłam w sklepie rzucać pomarańczami i wyleciałam z marketu jak poparzona, wkurzona i z przekleństwami na ustach co za dziadosko zaopatrzone Tesco! Nie miałam wyjścia jak jechać do drugiego całodobowego Tesco gdyż o godzinie 22.00 wszystko inne pozamykane. W drugim Tesco pięknie elegancko, niczego nie brakowało, ale za to spięcie z moim W. który coś tam mruczał nie tak pod nosem i tym razem nie pomarańczami, a butelkami z mlekiem rzucałam i powiedziałam że wychodzę idę do samochodu, a jego zostawiłam z pełnym wózkiem w sklepie. Co najgorsze na parkingu błądziłam pół godziny zanim odnalazłam zaparkowany samochód, a W. dzwonił że mam się wrócić i kończyć te zakupy, powiedziałam że mam już w nosie całe zakupy, a do tego @ tak ze mnie tryska że czułam się już cała przemoczona po 2 h biegania po sklepach. W rezultacie nic nie kupiłam i wróciliśmy do domu o północy z pustymi rękoma. Teraz muszę zasuwać do Biedronki, swoją drogą nie ma jak Biedronka:) I co jeszcze... jak wróciliśmy już do domu złapałam za chrupiący chlebek, wędlinę jakieś smarowidło, na futrowałam się i nerw się uspokoił. Dupa ze mnie i tyle. W ogóle to żal mi się zrobiło mojego W. bo zapiernicza ostatnio od świtu do nocy, ciągnie nadgodziny by wyjść z długów, aż mu się biedakowi krew z nosa z przemęczenia i nie wyspania puściła a ja jeszcze mu awantury urządzam, powiedział że jestem psychiczna żebym się szła leczyć. Przepraszałam go później czule, wybaczył mi, ale mi jakoś na sumieniu źle że się tak zachowałam:(((

A teraz przyjemniejsza wiadomość :)) Po południu wpada Vitalijka, w końcu sobie z kimś na żywo poplotkuję nie tylko za pośrednictwem Vitalii:)  I jeszcze jedna rzecz....dostaję mnóstwo przemiłych wiadomości na priv i ogólnie zaznaję od was tyle dobroci, tyle serca, tyle zrozumienia, jest mi z wami wspaniale, dziękuję każdej z osobna za to że was mam i zawsze mogę na was liczyć to na prawdę bardzo wiele!!! W podzięce zapraszam wszystkie na zapiekanki własnej roboty, które będą dziś królować w mojej kuchni:). Ale się rozpisałam , ciekawe ile osób przeczyta w całości  moje wypociny:) Niestety z braku czasu mam zaległości w waszych pamiętnikach, muszę je nadrobić. A z ważeniem poczekam jak się @ skończy, franca się rozchulała na maksa, normalnie jakbym krwotoku dostawała.

Dzisiaj Dzień Mamy, szkoda że Moja juz w niebie, czasem mi jej tak brakuje:(

 A takie pazurki wczoraj zmalowałam:)


 
ŚNIADANIE
2 kromki razowe+270g sałatki jarzynowej+170g fileta wędzonego+szkl. napoju


II ŚNIADANIE
szklanka świeżo wycisniętego soku z marchwii i jabłek+deser ryżowy


OBIAD
 2 zapiekanki domowej roboty


PODWIECZOREK
0,5 L świeżo wycisniętego soku z marchewki i jabłka


KOLACJA
100g sałatki jarzynowej+50g fileta wędzonego+2 wafle ryżowe+zielona herbata


WODA MINERALNA
1,5 L







+ WIECZORNE OBŻARSTWO !!!!





Dodaj komentarz

291 DZIEŃ DIETY/ zapraszam do mnie:-)

25 maja 2012 , Komentarze (90)









Mamy piątek, mamy też dzień porządków, prania, gotowania i zakupów i znów cały dzień pracowity. Nie mogę się już doczekać jutra i spotkania z Vitalijką:))) A propo spotkania, jeśli ma któraś ochotę się spotkać, nawet z możliwością przenocowania to ja chętnie zapraszam, będzie mi miło was ugościć:) Więc walcie do mnie śmiało:) Tylko dajcie znać kiedy wam pasuje. @ jak się rozhulała tak tryska jak z fontanny, a ból piersi niemiłosierny masakra.

A sprawa z ciastami wygląda tak, kuzynka przemyślała sprawę i zadzwoniła mówiąc żebym jej przygotowała listę zakupów i mi zrobi zaopatrzenie, ale będzie musiała w tej sytuacji przesunąć termin imprezy ( na którą nie jestem zaproszona) aż dostanie wypłatę. A panie z Koła Gospodyń ( do których nie należę) chyba się obraziły, ale wiem że jeszcze nie raz będą mnie męczyły o przysługę.


ŚNIADANIE
2 kromki żytnie z sałatą, kabanosem drob i tartą rzodkiewką+zielona herbata


II ŚNIADANIE
mus z kiwi


OBIAD
miseczka łazanek


PODWIECZOREK
pomarańcz


KOLACJA
serek Danio+ deser ryż na mleku


WODA MINERALNA
1,5 L




+ pół chrupiącego pomaszczonego chlebka z wędliną!!!!!






Dodaj komentarz

290 DZIEŃ DIETY/ totalne wyładowanie baterii

24 maja 2012 , Komentarze (99)






Witajcie Laseczki.
Padam na pyszczek. Wczorajszy dzień dał mi w kość. Mój kręgosłup zesztywniał, skóra spalona jak skwarek, a to wszystko przez kilku godzinne plewienie i okopywanie ziemniaków, sama uporałam się z polem swoim i siostry bez niczyjej pomocy, słońce mi dopiekło, upał niesamowity. Wczoraj jako takiej wycieczki rowerowej nie było z braku czasu, ale zaliczyłam kilka razy przejażdżkę do sklepu, choć tyle, już nie samochodem, a rowerkiem:) Nie mam już siły na nic. A tu mnie czeka koszenie trawnika, prasowanie stosu prania, podlewanie w szklarni, gotowanie obiadu i Bóg wie co jeszcze. Dzisiaj drugi dzień dawno oczekiwanej @ :)) Co do wypieków tych ciast wszystkie jednogłośnie piszecie żebym sobie policzyła za swoją pracę i składniki, ja niestety z tych co nie umieją wołać o zapłatę:( Wczoraj przyjechały do mnie panie z Koła Gospodyń, a ja co zrobiłam?....dałam nogę, kazałam powiedzieć że mnie nie ma w domu. Ale do kuzynki odważyłam się pójść i powiedziałam, że zrobię jej listę zakupów pod ciasta, a robociznę za free, bo na składniki mnie nie stać, a ona co na to?....że też jest bez kasy, ha ha ha to po h..j robi imprezy, ale są ludzie bezczelni.  Dietkowo okey, nawet nie miałam czasu i smaku jeść tak gorąco. Jak będzie z pedałowaniem dzisiaj? Nie wiem czy znajdę dziś na to siłę. Na wagę stanę po @.



ŚNIADANIE
2 kromki żytnie z serkiem, sałatą, kabanosem i rzodkiewką+zielona herbata


II ŚNIADANIE
2 banany


OBIAD
miseczka łazanek, ryż zalany jogurtem




PODWIECZOREK
ćwiartka arbuza


KOLACJA
ćwiartka arbuza +pęk rzodkiewek+200g kabanosa drob.





WODA MINERALNA
2,0 L






Dodaj komentarz

289 DZIEŃ DIETY/ jestem w kropce

23 maja 2012 , Komentarze (114)



DZIEŃ TROPIKALNYCH UPAŁÓW






Hej Laseczki.
Mam dylemat, sprawa wygląda tak... poproszono mnie żebym piekła ciasta paniom z Koła Gospodyń  na niedzielną wiejską imprezę, ja zawsze chętnie pod tym względem, nigdy nie odmawiałam i piekłam za free, ale teraz mamy dołek finansowy, liczymy każdy grosz, niestety mój W. po akcji zgubionych firmowych pieniędzy, musieliśmy się zapożyczyć i zwrócić 4 tyś i po prostu nie stać mnie na to by teraz komuś w gratisie robić kosztowne przysługi, a nie będę każdemu z osobna tłumaczyć mojej sytuacji, a Panie z Koła Gospodyń nalegają bym im pomogła:((( A do tego jeszcze kuzynka głowę mi zawraca żebym jej piekła ciasta na 18tkę syna, pewnie też za free, głupie sytuacje.

Ja tak nie lubię ludziom odmawiać, ani stawiać warunki i to mnie gubi:((

 Oprócz tego nadal czekam na wizytę @, tabletki na razie nie działają,  dietkowo zaliczyłam wczoraj wpadkę  buuuu... , wycieczki rowerowe na pierwszym miejscu, żar leje się z nieba, dziś planuję, aktywność na świeżym powietrzu od rana do wieczora:) Pojechałam wczoraj po mojego W. do pracy bo robił od świtu do północy(biedactwo) i ostatni autobus mu już uciekł. Załatwił mi nowy parapet do pokoju i rabarbar na placek i kompot. Ważenie będzie w poniedziałek.

DOPISKA
Na tą chwilę mam już za sobą:
3h plewienia ziemniaków w skwarze słonecznym (opalenizna piękna)
upieczone ciasto rabarbarowe
obiad ugotowany
pranie zrobione ( koszule męskie wyprane i wykrochmalone)

WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI !!!
przyszła @ po 3 miesiącach nieobecności!!!


ŚNIADANIE
2 kromki żytnie z serkiem Hochland, kabanosem drob., sałatą zieloną+zielona herbata


II ŚNIADANIE
kawałek ciasta rabarbarowego + szkl. kompotu rabarbarowo - truskawkowego



OBIAD
talerz zielonej sałaty z pomidorem i rzodkiewką+ udko pieczone




PODWIECZOREK
ćwiartka arbuza


KOLACJA
200g serka wiejskiego+rzodkiewki+1/2 pomidora+szkl. kompotu rababarbarowo-truskawkowego


WODA MINERALNA
2,0 L


 

Dodaj komentarz

288 DZIEŃ DIETY/ ale mnie boli tyłek !!!

22 maja 2012 , Komentarze (88)


 

Witam Laseczki.
Wczoraj dałam sobie niezły wycisk, 5 godzin w ogrodzie...latanie z konewką , podlewanie jarzyn, kwiatów plewienie, spulchnianie ziemi, zraszanie odżywką pomidorów, ogórków i papryki, przesadzanie cukinii, w między czasie gotowanie obiadu, robienie prania i 1 godz. wycieczki rowerowej, co najlepsze nogi mnie tak nie bolą od pedałowania jak tyłek od twardego siodełka, ale nie poddaję się dzisiaj pogoda równie piękna i słoneczna więc i dziś zaliczę z kuzynką trasę rowerową, opalanko też będzie:) Dietkowo- wzorowo, każdy prawidłowy dzień zbliża nas do celu:) Dzisiaj przerwa od wagi, co do @ skończyłam przed wczoraj serię tego duphastonu i czekam i czekam i czekam aż się zjawi @. Podwórko już wy zamiatałam na cacy, drewno też zwiezione do szopy, bo tata odpalił piłę , robota wre aż wióry lecą:)


ŚNIADANIE
2 kromki żytnie z serkiem Hochland, wędliną i tartą rzodkiewką +zielona herbata


II ŚNIADANIE
mus z banana i kiwi+szkl. pepsi




OBIAD
talerz sałaty z pomidorem i rzodkiewką



pół z tego co na talerzu smażonej wątróbki drob. z dodatkiem cebulki i tartego jabłka



PODWIECZOREK
ćwiartka arbuza


KOLACJA
3 sznycelki ryżowe




WODA MINERALNA
1,5 L

 

Zobaczcie jakie śliczne cudeńka dostałam od Vitalijki Madzi:)))



I na koniec, poległam na placu boju!!!!!!!!!:((

 



Dodaj komentarz

287 DZIEŃ DIETY/ akcja pedałowanie:)

21 maja 2012 , Komentarze (91)








Witajcie Kobitki
U mnie dzisiaj mega aktywnie, począwszy od skoku w ogródek, tam mnie czeka rozsadzenie cukinii, wyplewienie sałaty, rzodkiewki i marchwi, reszta już jest na cacy, a po południu jak kuzynka wróci z pracy będziemy pedałować po okolicy, ugadałyśmy się że w miarę co dziennie jak tylko pogoda dopisze wskakujemy na rowery i będziemy jeździć tak po godzince dziennie:) Cieszę się, fajna sprawa i jakaś odskocznia od tego tradycyjnego treningu w czterech ścianach:) Nie mogę zapomnieć żeby w tym biegu zrobić pranie i przygotować obiad.


U - a - ha - rowery dwa
U - a - ha - górale (rozjechane)
U - a - ha - rowery dwa
U - a - ha - na polu stały.
U - a - ha - rowery dwa
U - a - ha górale (rozjechane)
U - a - ha rowery dwa
U - a - ha na polu chwały


Jadę swawolnie z góry na rowerze,
Jestem podniecony, czuję się jak zwierzę.
Z boku towarzysz - raźno pedałuje,
Bieg zredukował, siły nie żałuje.
Patrzę - na łące pasą się jałówki,
Jędrne jałówki na zboczu Gubałówki.
Dalej, na bike'u - tym razem pod górę,
O - o! Wjechaliśmy przednim kołem w dziurę

Witam ponownie - jest niewymownie,
W górze ptaszki kwilą cudownie.
Rower zrobiony, wszystko na cacy,
Znowu jedziemy - jesteśmy kozacy.
Nowe rogi w naszych kierowniczkach
Spięły się niestety z rogami byczka.
Bracia do broni, bracia do broni!
Szybko uciekać, bo bydło nas goni.:)))



Waga dzisiaj oznajmiła spadek w wysokości 900g
czyli pasek dogoniony, a nawet przegoniony JUHUUU!!!!!!!!

I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami i do zobaczenia na trasie rowerowej:))



ŚNIADANIE
2 kromki żytnie z serkiem Hochland, wędliną i tartą rzodkiewką+zielona herbata


II ŚNIADANIE
pomarańcz


OBIAD
2 małe kotlety schabowe+ surówka 


PODWIECZOREK
100g mieszanki bakalii


KOLACJA
naleśnik z serem


WODA MINERALNA
1,5 L



                     



Dodaj komentarz

Ja jeszcze na słówko:)

20 maja 2012 , Komentarze (90)






W niedzielne popołudnie zafundowałam sobie z siostrą i kuzynką wycieczkę rowerową i pojechałyśmy nad rzekę, chodziłyśmy po wodzie, puszczałyśmy kaczki i opalałyśmy się na kamieniach:) Mój W. przespał cały dzień, zmęczony po całym tygodniu pracy, trudno niech żałuje co stracił, bo było bardzo miło:) Musiałam skombinować sobie rower , miałam kiedyś swój ale go oddałam siostrze bo wstyd mi było na nim jeździć w obiacie żeby się nie złamał na pół pod ciężarem, ale dziś siostra widząc że bardzo bym go chciała z powrotem, oddała mi go, troszkę głupia sytuacja, ale skoro mają w domu nie jeden rower to sobie go odebrałam. Przy okazji nazrywałam sobie niezapominajek z nad rzeki i posadziłam do skalniaka:) Zdążyłam jeszcze znaleźć chwilę i bawiłam się z paznokciami pokażę wam co wymodziłam na tych zniszczonych od prac ogródkowych dłoniach i paznokciach. Chciałabym zapuścić je troszkę ale są tak łamliwe że żadne odżywki nie pomagają:(






Dodaj komentarz

286 DZIEŃ DIETY/ mknę po dobrych torach:)

20 maja 2012 , Komentarze (58)









Witam Słodziutkie
Muszę się pochwalić, że kolejny dzień zaliczyłam wzorowo, bez wpadek, od szklanej zrobię sobie jednak małą przerwę, bez sensu wskakiwać na nią codziennie.
    

Teraz zapraszam na pyszny kompot truskawkowy, którym obdarowała mnie teściowa po wczorajszych odwiedzinach. Sobota miała upłynąć leniwie, a skończyło się na 2 godzinnym dosadzaniu w polu grochu, plewieniu i ciupaniu, mróz skutecznie dał sobie radę z moim Jaśkiem stąd ta gimnastyka. Śniadanko zjedzone, za godzinkę do kościółka, potem przygotowanie obiadu, a dalsze plany na dzień jeszcze nie znane. Pogoda piękna i słoneczna, na pewno nie zamierzam kisić się w domu:)



ŚNIADANIE
2 kromki żytnie z serkiem Hochland, wędliną i tartą rzodkiewką+zielona herbata


II ŚNIADANIE
330g kefir truskawkowy


OBIAD
2 małe kotlety schabowe+ surówka z kiszonej kapusty+szkl. kompotu truskawkowego



PODWIECZOREK
deser ryżowy Belriso


KOLACJA
400g maślanki truskawkowej


WODA MINERALNA
1,5 L







Dodaj komentarz