Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Czas skończyć chodzenie w ciąży ;-))

Archiwum

D.Doronia

kobieta, 37 lat, Gdańsk

175 cm, 76.00 kg więcej o mnie



Wpisy

Po dołku będzie górka???

3 sierpnia 2010 , Komentarze (1)

Trzeci dzień przyznaję się na forum do osiągnięć "dietowych". Sumujemy punkty za odpowiednią diete, ilość ćwiczeń, wypite płyny i brak słodyczy. Uważam to za super bacik na pokusy. Wreszcie pilnuję żeby pić coś poza kawą ;-) ale kompletnie nie wiem jak zebrać się do galopu z ćwiczeniami?!

Mam dwóch urwisów, 3 latka i 1,5 roczku, i jak kończy się dzień biegania za nimi, gotowania, bawienia, sprzątania, kąpania  itd. itd... to ja już nie mam siły NA NIC! I kiedy mam zadbać o siebie? Jak jest dzień kiedy mąż jest 24 godziny na służbie i toczę tą nierówną walkę sama to wieczorem marzę tylko o jednym - wygodnym fotelu (z którego piszę te słowa)! Nie mam już siły robić brzuszków, kręcić hulahop ani nawet dowlec się do orbitreka który stoi w salonie pożyczony do osiągania wielkich celów...

I tak jakoś ponuro kończy się ten dzień. Deszcz pada, dzieci śpią, w domu cisza jak makiem zasiał, bo po całym dniu nie mam nawet ochoty włączyć radia, a mi się nie chce nawet ruszyć palcem skarpetce. I tylko pytanie mi się nasuwa - czy ja jestem tak beznadziejna że nie potrafię zrzucić wagi po ciąży zajmując się tylko domem? Przecież tyle babeczek po urodzeniu dzieci wygląda fenomenalnie, a ja... pożal się Boże....

Dodaj komentarz

Złe nawyki...

2 sierpnia 2010 , Komentarze (2)

... jak tu się ich pozbyć?! Jak kawa to coś słodkiego do niej, inaczej mi nie smakuje. Jak chciałam nie pić kawy, żeby nie skusić się na słodycze, to chodziłam kilka dni do tyłu... Lubię kawę i lubie słodycze ale baaardzo nie lubię swojej wagi :-( Jeszcze nie wiem jak ale muszę coś wymyślić bo same liczenie kalorii batoników to chyba nie najlepsza dieta.  
Dodaj komentarz

Zero wsparcia u bliskich....

30 lipca 2010 , Komentarze (2)

Jakie szczęście, że znalazłam to miejsce.... Jakby nie patrzeć to syty głodnego nie zrozumie, a ja analogicznie nie mogę liczyć na zrozumienie ze strony męża bo on nigdy z wagą nie miał problemów i łatwo mu powtarzać, że w Oświęcimiu grubych nie było!
Dodaj komentarz

Wołam - RATUNKU!!!

28 lipca 2010 , Komentarze (2)

Witajcie walczący z kilogramami!

Dziś moje pierwsze kroki w tym serwisie, ale chyba warto spróbować złapać się ostatniej deski ratunku?!

W skrócie ale od początku... Odchudzam się chyba od zawsze, często z niezłym skutkiem, a przynajmniej takim jaki mnie zadowalał. Ale 4 lata temu zaczęły się schody. Wyprowadziłam się do innego miasta, urodziłam dwóch synków i siedzę cały czas w domu bo nie zdążyłam w nowym miejscu nikogo poznać. Siedzę na coraz większym tyłku i z coraz większym dołem... Nie nadaję się na kurę domową więc taka rzeczywistość strasznie mnie przytłacza i nie mam żadnej motywacji do działania. Od drugiego porodu minęło już prawie półtora roku a ja już 5 razy zaczynałam diete. Może nie jest jeszcze tragicznie, bo ważę teraz 78 kilogramów, ale ostatnio mój mąż powiedział: "Jak ty wyglądasz, weź się za siebie..."

Wołam więc RATUNKU!!!

Potrzebuję kopa a może kogoś, bo w kupie raźniej...

Sama nie dam rady, już nie mam siły walczyć z wiatrakami...

Dodaj komentarz