No dobra, więc jestem :)
pochłonęła mnie praca i problemy sercowe, ale juz sie ogarniam i wracam do Was na Vitalię:)
Z moim kolega internetowym, z kórym połaczyła mnie w koncu bardziej bezposrednia znajomośc, po której nawet troche więcej się spodziewałam, niestety zmuszona byłam sie pożegnać i mam nadzieje- never ever juz o nim nie pomyslę, nie usłysze ani go nie spotkam. Kończę z facetami, przynajmniej narazie, pewnie do pierwszego przelotnego romansu, który zapewne dopadnie mnie gdzies na imprezie/ na ulicy/w bibliotece/w publicznym wc- niepotrzebne skreslić. Póki co, skupiam sie na pracy - ciesze sie,ze podjęłam to ryzyko, ale roboty mam naprawdę masę, czasem nie pamiętam nawet już, jak sie nazywam.. ale fakt faktem, uczę sie i amm satysfakcję :)

Poza tym wysyłaja mnie na szkolenia, poznaje ludzi, jakoś sie kreci:) teraz 15-17 jade na szkolenie i integrację, wiec bedzie sie działo :)
Od świat jadłam grzecznie i regularnie, parę razy pozwoliłam sobie na słodkie, ale w umiarkowanej ilosci, no i alko tez parę razy, ale - co jest wazne- praktycznie codziennie biegam ok godzinki i cwicze i efekty widze- moze nie w ubytku kg, ale nózki i brzuszek sa o niebo lepsze :):) dziś weszłam na wagę, jest 58 kg. Od roku waga sie nie zmienia, co po moich kilkuletnich problemach z kompulsami i wahaniami nawet o kilkanascie kg w te czy we wtę, jest mega postępem :)
czyli narazie cel jest taki, zeby do wakacji i akcji bikini+plaża+krecenie tyleczkiem w rytmie latino na imprezie wsród szumu fal wazyc 55 kg - zostało mi 3 kg. Spokojnie dietka plus moje beganie i cwiczenia powinny zadziałać. Nie bede jesc słodyczy i troche zmniejsze porcje, bo ostatnio sobie dogadzałam... wszystko oczywiscie mega zdrowe, co tez odbija sie w moim wygladzie i sampoczuciu- włosy super, cera tez, dobrze sie czuję, jest ok. Jakby kto popatrzył, pomyśli, zdrowa, zadowolona dziewczyna. Mam nadzieje, ze nie widac po mnie tego wszystkiego, co kiedys sobie zafundowałam. W sumie 2 lata juz mam to za sobą, i dobrze:) a teraz 55 kg to góra i narazie mniej nie chce. Ciuchy 38 , czasem 36 sa dobre, choć mam wrazenie ze po tabletkach cycki mi urosły jeszcze. No ale na wadze tego nie widac, chyba, ze akurat to co poszło w cycki (rozmiar wieksze są..), zeszło z brzucha i z nóg i suma sumarum sie kg na wadze wyrównały :P
dziś menu:
sn: kawa naturalna z mlekiem
3 kromk razowe z serem z i wedliną, 2 jajka, mnóstwo warzyw
2sn: koktajl twaróg+ jogurt+ dzem domowej roboty + mielone siemie, małe jabłko
filizanka mieszanki słonecznika, orzeszków ziemnych light i rodzynek + gorzka czekolada kilka kostek
o: barszczyk czerwony czysty (oczywiscie domowy, gardze torebkowymi specyfikami ), mieso indycze pieczone, surówka ( sałata, por, papryka, ogór, pomidor, kukurydza, szczypior) polane oliwką z oliwek
pop: latte
wieczorem;?
w kazdym razie troche roweru bedzie, no i napewno bieganie+ cwiczenia, i zdanego % dzis bo jestem kierowca ajutro working...tak czy owak, za miesiac ma byc na wadze troche mniej- i bedzie :)
WIOSNA !