beanna83

kobieta, 28 lat, Chełm

164 cm, 74.00 kg więcej o mnie


Postanowienie noworoczne: do czerwca zejść do 62 kilogramów

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

update

27 maja 2012 , Skomentuj

nie ćwiczę, niepiszę, wagaruję bo zdycham, siedzę a właściwie leżę w domu pod kołdrą na antybiotyku. Jeść też nie za bardzo jem bo najzwyczajniej w świecie męczy mnie ta czynność. Nos na zmianę zatkany lub mega cieknący. I przyszła @. W sumie dobrze że teraz, w sesji będę miała choć z tym spokój
Dodaj komentarz

ofiara treningu XD

21 maja 2012 , Komentarze (2)

miałam się podciągnąć. Drążek wyleciał z futryny i przypier..... mi prosto w czoło. Jak sobie wyobraziłam jak to musiało wyglądać to nie mogłam przestać się śmiać. Jakim cudem to zrobiłam nie mam pojęcia. Drat waży prawie 20 kilo więcej ode mnie i nie ruszył gnoja z miejsca od dwóch lat....
Dodaj komentarz

melduję się :)

20 maja 2012 , Komentarze (2)

Sory dziewczyny że się nie odzywam, czytam wasze pamietniki w takich godzinach że nie bardzo trafiam ze zmęczenia w klawiaturę więc nie komentuję. Zrobiłam dziś oficjalny pomiar poraz pierwszy od dawna - waga lekko w górę (wacha się cały czas między 73 a 75), pomiary nieco w dół - poza łydką, która się oczywiście znowu zwiększyła, taki jej urok, jak sie tyle łazi to nie da się mieć nóg jak patyki.
 Z diety: wmuszam w siebie więcej owoców i warzyw następującą metodą: najpierw ładuję pół talerza jabłkami, pomidorem, liśćmi ;) a na reszcie talerza  ma się zmieścić cała reszta. Od poniedziałku mam zamiar wprowadzić zasadę dwóch S - żadnej soli i słodyczy w dniach które nie mają litery ''s'', czyli zostaje środa i sobota. 
 Z ćwiczeń: chodzenie ile wlezie, tańczenie przy radiu, od przyszłego tygodnia ćwiczenia ze strony simplefit.org - braciszek je robi od jakiegoś czasu i sobie chwali. Podoba mi się że na każdy dzień treningowy jest trochę inny układ, to mi się nie znudzi tak szybko ;) 
 Siostra nie mieści się w kurtkę kupioną jakies dwa miechy temu, ale dalej problemu nie widzi. Próbuję ja chociaż na dłuższy spacer wyciągnąć - nie nada :(
 Na początku czerwca mam bojowe zadanie wcisnąć ciotkę w sukienkę na wesele, sukienka w tej chwili się ledwo dopina, ciotka twierdzi że schudnie do tego czasu, ale znajac ja śmiem wątpić. Wezmę ziółka od nerwów i awaryjnie coś mojego w razie gdyby ciotki nie udało się jednak zmieścić w kieckę i może obędzie się bez ofiar w ludziach ;)
Dodaj komentarz

jak nie urok to ...

8 maja 2012 , Komentarze (2)

....nie nadążam za moim organizmem. Ledwo zdążyłam wejśc do domu. Ja już nie wiem co ja mam jeść. 
Dodaj komentarz

:/

6 maja 2012 , Komentarze (1)

bardzo dziwny ten okres.Od poniedzialku kapalo jakby chcialo i nie moglo,dopiero od piątku lecijak trzeba. Ciekawe ile jeszcze. Ponieważ jest zimniej, czuję się lepiej - nie znoszę upałów. Cwiczyłam dziś ponad godzinę.Z kupą prawie już norma, choć nieźle mnie przytkało przez ten tydzień.
 Tak więc z nowego miesiąca, spinam tyłeczek i walczę ile się da.


Mam wredną satysfakcję że śiorka waży tylko 5 kilo mniej ode mnie....niedobrze...
Dodaj komentarz

ja to sobie nic nie mogę zaplanować

1 maja 2012 , Skomentuj

wczoraj luba ciotka wylądowała za SORze na serducho. Okazało sie że to więcej nerwów jak to warte, ale dzień rozpierdzielony, bo trzeba było pojechać i zająć się babcią puki się nie wyjaśnilo. Z nerwów dostalam okresu. % dni przed terminem.

Dobrze że choć dziś udało mi się wyjść na króki spacerek z przyjaciólką i jej malym. We łbie się kręci....tryb lenia trwa....

Dodaj komentarz

porażka

30 kwietnia 2012 , Komentarze (2)

słonko grzeje, a ja siedze na dupie w domu bo coś kwitnie. Mam wybór: albo chodzić z wysypką, zatkanym nosem i swędząca, albo łyknąc alertek i chodzić jak po obaleniu pół litra...

Przyznaję się bez bicia do obalenia w weekend całej tabliczki gorzkiej,  dodatkowo zjadłam troche glutenu no i mnie zatkało...dobrze mi tak, mam za swoje.

i dupa rośnie....

Dodaj komentarz

ale się nawpierdzielałam.....

24 kwietnia 2012 , Komentarze (2)

.....warzyw! Serio, tak mnie wczoraj po powrocie do domu złapało, że pochłonęłam

-spora porcje ćwikły do obiadu

-słoik zielonych pomidorków

-litrowy sloik fasolki szparagowej

-jabłko na dokładkę.

Daj mi panie Boże więcej tego typu kompulsów. Czekolada leży odłogiem 

Humor mi sie poprawił po niedzielnym spacerze z przyjaciółką. Pogadałyśmy. powiedziała mi parę cennych rzeczy, tak sie cieszę że ją znam  Na dokładke od jej synka dostałam parę spontanicznych buziaków, wczesniej mu sie to nie zrazyło, więc się normalnie wzruszyłam. 

Dodaj komentarz

:/

22 kwietnia 2012 , Komentarze (3)

waga stoi, przynajmniej nie rośnie...powoli zaczynam znowu ćwiczyć, ale mam takiego niechcieja że ojoj.  zachcianek o dziwo nie słodkie a kwaśne- ogórki, kaputa , cytryna nawet. Od tygodnia nie mogę sobie z tym poradzic

Na długi weekend zapowiada sie ładna pogoda, pozapierniczam troche na działce, rozruszam sie..Kurde, jest tak ślicznie, a ja walczę z chandrą...gdzie tu sens?

Dodaj komentarz

hej, już mi lepiej

15 kwietnia 2012 , Skomentuj

Infekcja przeszła z fazy kibelkowej do fazy noso-gardłowej - kicham na potęgę i czuję jak po gardle spływa z zatok, drapie, wszystko smakuje prawie tak samo, mam niesamowite ciągoty na kwaśne, a ogóreczki kiszone nie daja rady...zaraz się chyba kompsnę do sklepupo cytrynę.
Kilogram poleciał odkąd mam wagę, ale nie cieszę się na zapas bo to pewnie tylko woda razem z okresem z organizmu wyszła...
Dodaj komentarz