Jak to zawsze ze mną bywa- testu jeszcze nie ruszyłam- zrobię za parę minut tak, żeby być gotową jak moje kochanie wróci z pracy. Za to zajęłam się jedzonkiem! Jak moje słonko idzie na 2 zmianę, to śniadania nie jemy, za to jemy o 12-12:30 obiadek, więc dzisiejsze menu:
* makaron spaghetti z sosem szpinakowym + troszeczkę gorgonzoli
*deser: mała miseczka Rote Grütze- czyli deser z czerwonych owoców w sosie własnym (maliny, porzeczki, wiśnie, truskawki itp.) zagęszczany kaszką albo mąką ziemniaczaną- nie wiem co u mnie wylądowało
* podwieczorek: ryż po indyjsku z curry- ugotowany 250g, krewetki, kalafior, marchewka, groszek cukrowy ze strączkami oraz cukinia-warzywa 300g, więc porcja mega + maleńki czekoladowy bałwanek z 5 lentylkami
* kolacja: pewnie jeszcze coś wsunę (chodzę spać o 2-3 w nocy, więc na kolację jeszcze będzie pora)
Dzisiaj skapowałam się, że mam 53 lakiery do paznokci, a paznokcie maluję może raz w miesiącu (teraz do pracy będę musiała mieć codziennie, więc się nic nie zmarnuje

)
Poniżej moje nudne jak flaki z olejem nowe ciuszki w malutkich rozmiarach, w które mam zamiar się niedługo wbić (przybędą dopiero w poniedziałek)
A Wy macie jakieś nowe łupy po weekendzie?
Całusy
