--
Mama miała w sobotę przełomowy dzień. Antybiotyk działa i już jest lepiej.
--
Kilciarnia odcięta, mama mówi, żeby się nie czaić i szyć, nie przeszkadzam.
--
Podkupili mi na ebayu pina Claymorowego, tego z napisem uncjałowym. 
Fotki zachowałam. Jak z przodu będzie 6 to zaniosę je do złotnika. Mam już dwa takie upatrzone piny. Zebrałam specyfikację i jeżeli na takie na jakiej aukcji nie natrafię, to zlecę do zrobienia.
--
1,5h kijki. coby bliżej do pina było ;-)
--
--
Niedobrze, mama wciąż chora, zatoki przy upałach są wyjątkowo męczące, mam nadzieję, że antybiotyk wkrótce to rozgoni. Na razie sobie leżakuje.
--
Żeby uciąć spekulacje - pierwszy kilt uszyłam 4-4-2012 dla zaprzyjaźnionego kolegi w kilcie, który marzył o jeansowym egzemplarzu,a oryginalne brytyjskie, które mu się podobały były bagatelka po ponad 300 GBP.
Miałam czas, uszyłam w ramach eksperymentu, do którego dałam się namówić z wielką przyjemnością. Notkę macie w pamiętniku pod tą datą.
Info z sieci, czytając i patrząc na obrazki i wisząc na telefonie z kumplem, który cierpliwie tłumaczył w którą stronę co się tam zakłada, zagina itp, albo podsyłał fotki co do poniektórych strategicznych miejsc w kilcie.
W domu szkocka krata była od zawsze, babcia sama ją plisowała na spódniczki, z resztek szyła portfeliki, do dzisiaj mam taki portfelik, choć babci już nie ma.
Do samych kiltów gorąco zachęcam i to nie dlatego, że akurat można u mnie takowe nabyć. To szalenie wygodne, fajne ubranie. Bardzo je polubiłam i gorąco promuję, bo są tego warte.
Warto korzystać z dorobku innych kultur, brać to co najlepsze i dzielić się na wzajem. Stąd też i wpisy tutaj, żeby Was zachęcić i Waszych panów.
W kilcie zawsze się wygląda dobrze i porządnie. Można nosić pod krawat i do podkoszulka.
Panowie wyglądają w nich super atrakcyjnie. Podobno niektóre kobiety na widok ciacha w kilcie wpadają na płoty ;-)
Nie do przecenienia są aspekty zdrowotne. Teraz jest ciepło, można nosić klasycznie, żadnych ucisków na naczynia w pachwinach, pełen przewiew.
Dodatkowo dla mężczyzn ważne jest, że nie przegrzewa się genitaliów, które lubią niższą temperaturę niż reszta ciała o jakiś 3stC, poza tym to naturalna profilaktyka przy zapobieganiu niepłodności czy raka prostaty. No i żadnych ucisków. Pokolenie chłopców pampersowych ma sporo problemów z niepłodnością, same sprawdźcie statystyki. Wystarczy zapytać pediatrę, urologa albo ginekologa - ci wiedzą najlepiej.
Można inaczej, można złapać swobodę i poczuć się jak Braveheart ;-)
Trzeba tylko się odważyć i stereotypy schować do kieszeni.
Freedom!
--
Dietyczna metoda kiltowa dla pań
Zakłada się nabardziej dopasowany kilt - ma być wygodny, nie za ciasny - proszę tego nie pomylić.
Posiłki jemy do syta, jakie się lubi i w rozsądnych ilościach.
Po posułku kilt musi być tak samo luźny jak przed.
Bez poluzowywania pasków.
To cały sekret,a i metoda skuteczna ;-)
--
Zawodowo biuro - jakiś poważny zawód musi być żeby przeżyć no i zarobić na hobby ;-).
Prywatnie oprawiam kięgi, maluję, rysuję, szydełko, druty - sztuki piękne wizualne. Lubię tworzyć unikalne ładne przemioty, wszystko to, co kojarzy się z luksusową, precyzyjną ręczną robotą i szlachetnymi materiałami. Powoli, za to sprawnie i dokładnie.
Jako bunt przeciwko wymóżdżonej masówce, tandecie i wszechobecnemu pośpiechowi.
Radość tworzenia a gdy z tego jeszcze wpadnie brzęczący grosz, to lepiej być nie może ;-)
--
Sporo niezłych i niedrogich kiltów jest na ebayu, na allegro dość mało, kto lubi, zawsze znajdzie coś dla siebie.
--
Najlepsze są najprostsze rozwiązania. Logo jest w formie skórzanego paska kiltowego w kolorze gorzkiej czekolady Wedla, napis Arnodike tłoczony złotą folią na gorąco, polski font - antykwa toruńska.
Kurka, dobrze że mam prasę. Strasznie mocno trzeba przycisnąć wierszownik z czcionkami, żeby się przyzwoicie napis wytłoczył. Ręcznie nie dałabym rady. A taki drobny, niepozorny pan, od którego mam te swoje sprzęty, tłoczył takie rzeczy ręcznie.
Wszywane będzie po wewnętrznej stronie pasa z tyłu kiltu


--
Mama wyekspediowana do doktora, domowe środki okazały się nieskuteczne. Weekend za pasem, szkoda czasu, trzeba radykanie zadziałać. Dostała augmentin czyli będzie żyć.
--
Mała fotka 'in progress'. Warto rejestrować etapy prac, potem można na spokojnie usiąść i analizować. Jak widać jeszcze sporo pracy, ale rzeczy nabierają kształtu,
takiego, jak powinien być. Plisy jeszcze swobodne, nie pofalcowane jak brzytwy, to potem.
--
Testuję nowy preparat z żelazem chelatowym, organiczne i z dodatkowymi komponentami - wit. B6 i B12 oraz kwasem foliowym - o podwyższonej przyswajalności. Za tydzień badania, muszą wyjść w końcu normalnie.
--
Na wieczór do lampki wina upiekłam sernik wiedeński z morelami - jest bez glutenu ;-)
Na śniadanie kubas gaspacho i potem kubas kwasu buraczanego - świeże surowe soki są świetne.
--
Powyciągałam sprzęty do logo, skończę kilt, to się coś zgrabnego zmajstruje. Nieznakowanych nie wypuszczam na zewnątrz ;-)
--
--
Tartan i nowe doświadczenia.
Wypraktykowałam szerszą fastrygę /3cm w miejsce 1cm/ na plisach i voila - stabilnie szew trzyma plisy, nic się nie rozjeżdża, co do milimetra.
Warto robić eksperymenty.
Pół tyłu sfastrygowane tym sposobem.
Zamiarowuję znakować kilty swoim gmerkiem. Myślę o skórzanej etykiecie wszytej po wewnętrznej stronie kiltu, tłoczonej na gorąco złotem albo ślepym tłokiem. Logo to logo. Kilt nie może być niemy, musi być rozpoznawalny. Sygnaturka oznacza że muszą być bez zarzutu, to głównie ręczna robota, w końcu podpisuję je własnym nazwiskiem ;-)
--
Zła wiadomość to taka, że pochorowała się nam mama, coś gardłowego,trwa to kilka dni i nie chce przejsć, nasililo się. Jutro muszę ją zawieźć do doktora celem ostukania i osłuchania, bo czepiło się przeziębienie i nie puszcza nic a nic, trzeba sprawdzić co jest grane, żeby nie zeszło jej na oskrzela. Po wiosennych hopkach wyłapuję charakterystyczny odgłos oddychania i to co uslyszałam, nie spodobalo mi się, niech się fachowiec wypowie dla spokoju.
Na razie została napchana wit.C, aspiryną, i się grzeje pod piernatami. Lekarz zrobi co trzeba i za kilka dni będzie jak nowa. Szkoda cały wyjazd przechorować, a tak to może szybko jej przejdzie i coś może skorzysta z pobytu w kraju.
--
Ratowałam się dzisiaj kawą gersonową , wczoraj skusiłam się na 4 plastry sklepowego salcesonu, z małej przydomowej masarni. Świeży i smaczny był ale chyba zbyt napchany azotanami. Nogi, czyli junk indicator, zareagowały obrzekiem, trzeba było zdekapitowac świństwo. Po domowej galarecie nic się nie dzieje, ale ta jest czysta, bo robiona od podstaw samemu.
Nie da się iść na skróty ;-)
--
--
Splisowałam cały kilt 'to the stripe', zużyłam 4m pas materiału, co oznacza, że w zapasie zostały mi 4m na kolejny w podobnym stylu i 6m na ewentualny do settu.
Mój algorytm kiltowy wyliczający szacunkowe zużycie materiału dla kiltów monobarwnych nie działa dla kratkowych, bo nie uwzględnia wielkości settu.
Trzeba będzie obmyśleć wersję dla tartanowych, bo plisowałam tym razem na wyczucie, trzymając się jedynie wzoru.
--
Składanie plis jest ciekawe przy kolorowych kratkach.
Ten sam materiał można składać na różne sposob, np
- same zielone, do środka schowany granat,
- same granatowe, do środka schowane zielone
- plisa z podłużnym zielonym i czarno-granatowym pasmem,
-plisa z podłużnym granatowym i czarno-zielonym pasmem,
- w wersji 'do settu' odwzorować na plisach wzór pełnego settu.
kilka próbek mieszania pasków poniżej, z lewej strony oryginalny wzór, po prawej kombinacje

Wybrałam wariant drugi z prawej strony, najciekawiej się prezentował.
Reasumując - kilt z tego samego tartanu może zupełnie inaczej wyglądać
w zależnośći od sposobu splisowania, słowem dostajemy te same aprony, za to tył może być już zupełnie różny.
Pozostaje fastrygowanie, modelowanie plis na lini biodra-pas i apronów, a potem reszta ;-).
--
Dla miłośników kiltowych pinów małe cacko

Wyjątkowej urody 4 calowy srebrny Claymore z uncjałową inskrypcją.
" Bewaur ye wha crosses wi me"
co oznacza
"Beware ye who crosses with me"
--
Czyli lepiej nie zadzierać
--
Dobrałam się wczoraj wieczorem do tartanu. Rozcięłam ośmio jardową belę wzdłuż na dwa długie pasy 0,6m * 7,5m i rozłożyłam się z plisowaniem. Wzór pięknie się składa w plisy na 5 yardów. Starczy przynajmniej na dwa porządne kilty i to 8 yardowe. Na razie rozpoznanie przeciwnika, po połudnu zamiarowuję się wgłębić w studiowanie settu i zdecyduję czy 5 czy 8 yardów. Jeden pójdzie 'to the sett' , drugi 'to the stripe'.
--
--
W domu spokój. Podstawą sukcesu jest dialog oparty na wzajemnym szacunku. Dziękuję Wam za wartościowe komentarze. Nasz mały klan się musi trzymać razem mimo przeciwności. W końcu krew nie woda.
Wyrzuciałam wczorajszy wpis, wybaczcie, jednak był zbyt osobisty, żeby go pozostawiać na stałe.
--
Zdobyłam idealne klamry do pasków do zapięć do kiltów. Odlewane, chromoniklowe, satynowane, na paski o 3 cm szerokości.
Jutro robię inspekcję skór. Mam jeszcze trochę tej ciemnobrązowej, na chwilę wystarczy, trzeba będzie rozpoznać gdzie uzupełnić zapas.
Ktoś wie, gdzie można dostać dobrą skórę bydlęcą, licowaną obuwniczą, taką w płachtach? Najlepsza jest cielęca, ale w ostateczności i kozłowa może być. Po godziwej cenie.
Przyszedł czerwony Stewart dla najmłodszej. Zachomikowałam w szafie, będzie czekał Dnia Dziecka.
--
Smocze pragnienie gaszę sokami - to ten wpis o tematyce dietetycznej. Muszę coś napisać na temat, żeby mnie nie zbanowali za spamowanie ;-)
Salut
--
No i stało się, mam odcięty dostęp do mojej kilciarni / tej salonowej/, którą zaanektowała teściowa. Nic do kobiety nie mam, ale najchętniej wpakowałabym ją w samolot i odesłała skąd przyleciała, bo mi pracownię zajęła.
Tak naprawdę, to było jedyne sensowne pomieszczenie, żeby ją zaokrętować, żeby miała swobodę, wygodę i komfort. Damy radę.
Rano wykorzystałam chwilę, jak była na zewnątrz i wydostałam belę Black Watcha, podszewkę, sprzączki, trochę narzędzi, kuferek z igłami i nićmi. Jutro wykradnę skórę na paski, bo na śmierć zapomiałam o niej.
Pracownia na poddaszu zagracona, mąż potraktował ją jako magazyn na rupiecie, jak chorowałam. Ot i będzie okazja do szybkiego odgracenia. A tam są fajne dwa duże biurka razem zestawione - z dużą powierzchnią roboczą. I duże okno - dobre światło naturalne to podstawa.
Przy okazji inspekcji pracowni odnalazłam zagubiony przy przeprowadzce brewiarz przyjaciela. Marzył o oprawie płaszczowej, nie miałam czasu, zbywałam temat, potem książką zaginęła, głupio mi było się przyznać że zgubiłam, a nowa droga.
A tu miła niespodzianka. Akurat nabyłam kiedyś ładny kawał jasnej, szarobrązowej skóry /rozbielone lekko cappucino wpadające w lekki popiel/ , będzie idealne.
Tymbardziej, że będzie poważna okazja na prezent już niedługo.
Najwyżej będzie przerwa w kiltmakingu, to sobie pooprawiam. Wszystkie narzędzia do opraw są pod ręką.
Dobrze mieć taką swoją pracownię, to niezły azyl. Można wsiąknąć na czas nieokreślony, zapomnieć o świecie. Można porozkładać się z robotą i wyjść, pozostawiając ją rozłożoną kiedy się chce. Wszystko pod ręką, co potrzebne. Poza tym można sobie samemu zawsze zrobić coś ładnego, unikalnego. W świecie masowej produkcji, stadnych kalek to prawdziwy rarytas mieć możliwość i warunki, żeby sobie samemu tworzyć takie ręcznie robione przedmioty, jedyne w soim rodzaju.
Pozostaje jeszcze namierzyć metaloplasytka, na metalowe okucia z blachy trybowanej. I koniecznie zapięcia na pasek.
--
Teraz będzie o diecie.
Waga z rana miło zaskoczyła 70, 9 kg.
Dieta wciąż żelazna, ale wprowadziłam sobie większą dawkę soków, wtedy lepiej stolerować te krwiotwórcze pokarmy.
Paski w kilcie dobrze upilnowały wagi. Pisałam Wam, że jem tak, żeby po posiłku kilt był równie luźny jak przed. Bez poluzowywania pasków.
Polecam metodę kiltową, działa ;-)
--
Dzień w ogrodzie, porządkowanie i obsadzanie roślinami kwietnika, drobne prace porządkowe koło domu. Na porządek dobry jest mały wku&^)%w, wszystko trochę zaniedbane przez to chorowanie, mąż sam nie dał rady się wszystkim zająć, ale pomału się to nadrobi.
--
namiary na kiltowe allegro
http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=506615
zapraszam też na ciekawą stronę o samych kiltach
http://strikemaster.blog.interia.pl/
i na forum
http://forumkiltowe.e-fora.pl/
A przede wszystkim zachęcam do noszenia kiltów. Dzisiaj ich święto ;-)
Pozdrowienia