Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Szalona, wieczna optymistka z nutką skrywanego pesymizmu.

Arabesca

kobieta, 21 lat, Poznań

167 cm, 88.00 kg więcej o mnie


Postanowienie wakacyjne: Do 20-stki 59 kg!

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Ach! Chwilowa porażka cukrowo-makaronowa...

19 maja 2010 , Komentarze (1)

Niestety, poległam... Myślałam ze forteca ze mnie nie do zdarcia, jednak się myliłam. Moi współlokatorzy są, przysięgam, wyznawcami makaronów, gdyż codziennie pochłaniają ogromne ilości tych zdradliwie pysznych węglowodanów. I to do tego w obrzydliwej postaci z sosami ze słoików. Ale mi to nie dawało spokoju, gdyż w poprzednim niezdrowym życiu, zajadałam się makaronem. Nie wiem dlaczego, ale gdy Oni coś jedzą ja mam na to automatycznie ochotę! A jedzą rzeczy, których sama bym w życiu nie zjadła, ale że tak pachnie, tak dziwnie, to ich jedzenie, to nie wiadomo dlaczego mam na nie ochotę... Tak więc, od piątku jadłam makaron jakoś do wtorku. I ciastka. Podstawowe produktu mojego żywienia :] Czułam się z tym fatalnie, ale jakie śmieciowe jedzenie było pyszne! Jednak mars, nie smakował jak kiedyś, ciastka jakies suche takie, wafel dziwny... Ale dosyć tego. Basta. Chwilowe załamanie juz przeszło i zajmę się w końcu spalaniem kilogramów! Dobrze ze nie zaprzestałam chodzenia na aero, bo by mi się odbiły te łakocie. Ale waga stoi. Uff, że nie skoczyła. Naładowujemy swoje akumulatory motywacyjne Arabesco i do boju! Do tłuszczowego boju! Tak jest!
A,a,a... Kupiłam spodnie w rozmiarze 42 ! Co prawda ze strechem, no ale 42 to 42 :D
A i brzuszek mi widocznie zmalał. Ach duma duma i duma!  I żadnych ciastek!

Arabescaaaaaaaaaa!
Dodaj komentarz

Sezon komplementów uważam za rozpoczęty!!!

9 maja 2010 , Komentarze (2)

Ach! Jak miło usłyszeć 'świetnie wyglądasz' oraz mnóstwo miłych słów tego typu :) Nie tylko się odchudzam i co mnie cieszy- rezultaty są coraz bardziej widoczne, ale również zmieniłam wiele w swoim wyglądzie. Wielu dalszych znajomych ma trudności z rozpoznaniem mnie :D Czuję się dziwnie, jednak coraz pewniej i tak ma być!
Brakuje mi wagi, gdyż co tydzień odwiedzając rodziców, staję by zobaczyć rezultaty, a w tym tygodniu, nie miałam takiej okazji, a bardzo bym chciała ważyć już 79... Mam nadzieję że na rodzinnych, wielkich zaślubinach Kogoś i Kogosiowej będę już widziała 6.. u przodu! :)) Taki jest mój plan. Miejmy nadzieję że się powiedzie, jednak gdy będzie troszkę więcej to się nie załamię. Ani nie złamię w dalszym odchudzaniu:)
Dziś zrobiłam zapiekankę z kiełbasą i ziemniaczkami, dla Zagubionego Księcia z Bajki, jako niespodziewajkę, gdyż ciężko pracował od bladego świtu, oczywiście sama też się skusiłam, jednak na 1/3 tego co bym zjadła kiedyś, do tego dołożyłam sobie masę warzyw, bo teraz życia bez nich sobie nie wyobrażam :) i wyszła mała porcyjka ze zdrowym wkładem. Nawet takie aż kaloryczne nie było, naprawdę, aż mnie zdziwiło, bo na opakowaniu było napisane że 1 porcja zawiera 305 kcal, a zjadłam połowę takiej porcji, chyba.
Książe zjadł conajmniej 5 razy więcej ode mnie :]
Skusiłam się też na gofra, ale to nic. Nie uważam by było to coś złego, bo jednak nie można przesadzać. Schudnę i co? Rzucę się na gofry, wafle i czekoladę, i znowu przybiorę? Jeden gofer na 2 miesiące odchudzania nie zaszkodzi, a sprawił mi wielką radość :))) Zresztą jutro na basenie się go spali ;))
Pełna zaraźliwego optymizmu, pozdrawiam i życzę dietowych sukcesów!!!

Arabesca Gabarytowo-Już-Nie-Taka-Wielka III
Dodaj komentarz

Nareszcie!!!

3 maja 2010 , Komentarze (1)

W końcu, nareszcie... WAGA RUSZYŁA! I co jest najważniejsze- ruszyła w dół. Miałam ogromny zastój... Ciągle tylko 83.. a nawet pokazywało się znowu 85, a teraz: 81,5! Jestem strasznie szczęśliwa! Mam nadzieję ze niedługo pojawi się długo nie widziana przeze mnie, koleżanka: 7.., a później, zapomniana już: 6..
Już nie mogę się doczekać 7 na przedzie! Muszę się jeszcze bardziej postarać!
Już widzę jaka będę piękna! :)))
Dodaj komentarz

Ciągle wydaje mi się że jem za dużo...

14 kwietnia 2010 , Komentarze (1)

Jem dużo mniej niż wcześniej, oj o połowe mniej jak nie lepiej... Ale wciąż wydaje mi się że za dużo...

Mój przykładowy jadłospis:

Śniadanie:  1 kromka chleba sojowego z margaryną, plasterkiem szynki z indyka lub kurczaczka, plaster pomidora

II śniadanie: 1 kromka chleba ryżowego z domowym dżemikiem(akurat dostałam pyszny agrestowy dżem.., i nie mogę się oprzeć), lub jakiś owoc

Obiad: Najczęściej pieczona pierś z kurczaka z przyprawami, sałatą i kukurydzą

Podwieczorek: Owoce- np. sałatka pomarańczowo-gruszkowa

Kolacja: Zazwyczaj nic, lub 1 marchewka

Z tą marchewką to ostatnio odkryłam, pewien świetny trik! Zawsze wieczorem napadał mnie straszny głód, co psuło moje dietetyczne wysiłki, ale parę dni temu, na podwieczorek 'w biegu' bo akurat wychodziłam w domu, wzięłam sobie marchewkę. Okazało się że szłam, szłam... Doszłam w końcu, a marchewki jeszcze 3/4! Jadłam ją ponad godzinę (bo ja bardzo wolno jem i długo przeżuwam, inaczej nie umiem z czego jestem bardzo zadowolona :)) Wszystko polega na tym, że coś ciągle jesz, nie ma tego uczucia głodu takiego silnego, bo ciągle coś tam memlasz w buzi :D A ma mało kalorii! Świetna zmyła dla naszego mózgu:) No przynajmniej na mój to działa:))

Jutro koniecznie musze się wybrać na basen, choć cholernie się wstydzę... Ale przecież robię to dla mojej pięknej przyszłej sylwetki!

Ach, i muszę się wyżalić, że w niedzielę, Luby kupił, moje ulubione wafelki... Ze od... O matko, długiego czasu nie miałam czegoś tak pysznego w buzi, to rzuciłam się na nie, jakby to była ostatnia paczka na całym świecie i tabun ludzi by mnie gonił by mi je odebrać! Czułam się jak narkoman... Trochę przerażające przeżycie, ale musze się hamować. I basta!

Pięknych snów moje Drogie!
Dodaj komentarz

W dół! No idź w dół!

14 kwietnia 2010 , Komentarze (1)

Przebywanie z ludzmi, którzy jedzą tak niezdrowe rzeczy jakie tylko istnieją na świecie, to zły, zły i jeszcze gorszy pomysł. Tak właśnie przytyłam ostatnim razem. Jedzenie wielkich ilości frytek, kebabów, pizz... Zazwyczaj w późnych godzinach nocnych, bo Luby tak jadł, namawiał, zresztą nie trzeba było mnie namawiać :D Mam jakąś dziwną chcicę dziś, na wszystko, na wszystkie rzeczy, których nie mogę, co mnie męczy, ale nie poddaje się! Bardzo, bardzo, bardzo chcę schudnąć... A waga stoi. I stoi. I stoi. Albo patrze jest 83, po czym wieczorem 86. Niech na koniec tego miesiąca będzie w końcu 80... Tak mi się marzy... Niech ona zacznie spadać...

Droga Maso-Mojego-Ciała,
Pisze do Ciebie ten list, gdyż bardzo przeszkadza mi Twoja nadmierna obecność. Byłabym niezwykle rada gdybyś opuściła moje włości, pozbawiając mnie 25 kg siebie.
Z poważaniem,
Arabesca

Myślicie że posłucha?
Dodaj komentarz

Zła.

25 marca 2010 , Komentarze (1)

Mogę być zła tylko na siebie... Za mało zjadłam w dzień i przyszłam do domu ok. 21, taka głodna że ledwo stałam. A że naprawde przyzwyczaiłąm się mało jeść to dopadł mnie wieczorny głód. Normalnie nie jem tostów, a tu zrobiłam pysznego z serem cebulką i plastrem szynki. Bezsensu... To co jem wieczorem powinnam jeść rano... Bezsensu. Do tego sałata mi się przeterminowała i dziwnie pachniała i smakowała... I miałam niesmakowity obiad. Ale już nie mogę się doczekać poniedziałku i fitnessu!

I koniecznie potrzebuje roweru i partnerki do Nording Walking!!!
Dodaj komentarz

Trele morele,brzuchy i promienie słoneczka

25 marca 2010 , Skomentuj

Ach! Jaka jest piękna pogoda! Aż człowiek ma ochotę wyjść z domu! No właśnie... Tu pojawia się problem. Wolę siedzieć przed komputerem z otwartym oknem niż wyjść... Bardzo nie lubię sama spacerować, a co dopiero biegać! No bieganie to inna historia, bo bieganie samo w sobie jest nie tolerowane przez mój organizm ;) 

Dziś sobie pozwoliłam na zjedzenie na śniadanie makaronu z jajkiem. Został z Maminego rosołku i szkoda było wyrzucić, ale mam żal do siebie, bo jak zwykle nie zrobiłam wcześniej zakupów, a przecież nie polecę do marketu pełnego pokus, z rana, głodna jak świnka (o taak świnki szczególnie morskie są zawsze głodne ;D), pożerając wszytko wzrokiem, lub co gorsza, już w drodze do kasy zmiatając cały asortyment sklepowy :D Do tego nie mogę patrzeć na mój brzuch... Autentycznie jest ogromny! Kiedyś nawet udałam że jestem w ciąży, jak się spieszyłam na pociąg a była duża kolejka do kasy ;) I wady mogą stać się zaletami! (ach! jak to mądrze zabrzmiało:D) Brzuch jest chyba moim największym kompleksem. I ramiona. Ale brzuch stawiamy na pierwszym miejscu. Ooo tak, gabarytowo sobie całkowicie na nie zasłużył. Myślę że dam radę z ramionami a przy okazji z paróweczkami nożnymi, gdy zacznę uczęszczać na ten nieszczęsny basen.
Wstydzę się trochę... No bo mam bikini i ten brzuch tak będzie wisiał... Ale jestem tam w końcu po to by go już więcej nie zobaczyć :) Muszę koniecznie przezwyciężyć swój wstyd! Albo... pomaluje się cała na błękitno i zleje z otoczeniem! O tak... błękit będzie pasował mi do oczu :D

Idę zjeść jakiegoś pomarańcza z winogronem, bo pewnie za jakieś 15 minut zrobię się szalenie głodna ;)

Arabesca Gabarytowo Wielka II ;)
Dodaj komentarz

Udawaniu orki na plaży mówimy stanowcze, głośne
NIE! :D

25 marca 2010 , Komentarze (1)

Od paru miesięcy przygotowywałam się do tego kulminacyjnego momentu... Ooo tak. Odzwyczajanie się od słodyczy było horrorem... Już wolałabym by gonił mnie ten horrorowy szaleniec z siekierą niż przeżyć to poraz drugi, jednak się udało! Słodycze są mi obojętne, ba! Nie zwracam na nie uwagi, a jak już zdarzyło mi się zjeść to uznawałam że są mdłe i za słodkie. Sukces na miarę światową! Zważywszy na moje wieloletnie uzależnienie od pochłaniania całej, wielkiej tabliczki czekolady dziennie. W końcu przyszedł czas na oswojenie z warzywami i owocami. Owoce zadomowiły się bardzo szybko i bezproblemowo w apartamencie Arabesca, z warzywami był za to problem, ale i z nimi się polubiłam, wręcz pokochałam (tak trzeba sobie wmawiac i już!). Zdrowe jedzenie, woda, zero słodyczy, przyszedł czas na zmotywowanie Arabesci do ruchu, bo ruch to szczęście, zdrowie, w zaczarowany sposób znikają kalorie, i w ogóle to widzisz po nim jednorożce i zjeżdżasz na magicznej tęczy... :] Tak o to doszliśmy do pięknego momentu: od poniedziałku uczęszczam na basen 2 razy w tygodniu, 2 razy również na aerobik, oraz codzienna porcja brzuszków na deser! :D Mam nadzieję że wszystko się uda. Jestem zdeterminowana jak nigdy! Czas pozbyć się tych obleśnych ciuchów w rozmiarach 44/46 i pracować wytrwale by kiedyś założyć obcisłe jeansy (najpierw zmieścić się w nie w sklepie), i nie patrzeć ze złami w oczach w dół, że Twoje nogi wyglądają jak dwie mało apetyczne, niebieskie parówki, grube parówki... Ble. Ble i trzecie Ble, bo dwa to za mało.  I od tej pory wszędzie dojeżdżamy, nie wygodnym ciepłym zielono-żółtym autobusikiem, tylko rowerem ze ślicznymi koszykami na zakupy :) I basta!
W końcu chciałabym na wakacje wyjść na moją małomiasteczkową plażę (na której nie byłam z 8 lat), pojechać nad morze i bezkarnie się opalać, nie obawiając się że zaraz ktoś z Greenpeace rzuci się na mnie z wielką siatką, by ratować orkę wyrzuconą na brzeg... :D

No to ruszam z całym arsenałem marchewek, sałat, pomarańczy, jabłuszek i wielu innych... Mając wielką nadzieję że wygram tą wojnę i pokonam tłuszczowego wroga raz na zawsze!

Arabesca Gabarytowo Wielka II
Dodaj komentarz