Studiuję polonistykę i prowadzę siedzący tryb życia. Zamiłowanie do spagetti, canelloni, pizzy, czipsów i innych niezdrowych rzeczy sprawiło, że moja mama niedawno kupiła sobie spodnie w rozmiarze mniejszym niż mój.
Do odchudzania zawsze zabieram się jak pies do jeża. Czasem czuję się bezradna wobec mojej miłości do niezdrowego jedzenia. Nie mam przez to nadwagi, jednak tyłek urósł i niesympatycznie przypomina skórkę pomarańczy z rozstępami. Brzuch zrobił się zbyt duży i aż wstyd mi go wypinać, ponieważ wtedy wyglądam, jakbym była w piątym miesiącu ciąży. Aż dziwne, że ludzie w autobusie nie ustępują mi miejsca, jak kobietom w ciąży. Za kilka miesięcy wakacje i już nie będę mogła schować się pod grubym płaszczem. Trzeba się za siebie wziąć.