Od lata dużo się zmieniło, waga w górę, odeszłam we wrześniu z pracy, siedzę w domu i wariuję.
Ostatnio dopadła mnie bezsenność. Nie mogę spać. Nie wiem, skąd się to wzięło, może przez to, że nawet jedząc ~1500 kcal odczuwam ciągły głód. A może z nerwów, że wciąż nie znajduję pracy, kłócę się z matką, nie mam kasy, żeby gdzie wyjść. Nie moge się nawet wynieść z domu i zamieszkać samodzielnie...
Cóż, wszystko to odbiło się na wadze. I te ciągłe zmiany nastrojów... Przez ostatnie tygodnie byłam w głębokiej depresji, nic mi się nie chciało, zupełnie nic. Po Sylwestrze nagle coś we mnie wstąpiło i czuje napływ sił!!! Jakaś mania normalnie! Natknęłam się w necie na zespół dwubiegunowy, cholera jasna, czuję się tak od dobrych 2 lat! NA zmianę euforia i skrajne doły. Mogę nie spać, nie jeść, działać... Ciekawe, jak długo...
Na razie powracam z nadmiarem kilogramów. Przed swiętami było 77.8 kg, teraz daję sobie ~80kg, bo w święta był hardkor (szczerze nie cierpię świąt!). Ale tydzień ograniczeń i waga powinna wrócić do Siódemek.
Byle do Wiosny...