Dzisiaj Dzień Matki. Ja się odchudzam..... a od dzieci pierwszy raz w życiu dostałam bombonierkę.Najstarsza córka sama kupiła.Jakie to miłe :) Waga raz rośnie lekko ,raz spada..najmniej było 97 potem minimalnie wzrosła,znów spadła. Trzymam się,choć czasem też poddaję i jem. Ale to jednorazowe wpadki,których nie ma tak wiele znów.I mam w końcu rower! Sadzam najmłodsze dziecię do koszyka i w długą :)
Dodaj komentarz
W sumie smutny dzień.... już po pogrzebie.Ale też mogę się pochwalić wreszcie dwiema cyferkami na wadze. to tyle dobrego w tym dniu.
Dodaj komentarz
Dziś smutny dzień.Moja babcia umarła.wersja dla dzieci-Pan Bóg otworzył babci jasną drogę i babcia poszła do nieba bo był jej czas. :( O odchudzaniu specjalnie nie myślę teraz chociaż na minusie,odrobiłam świąteczne straty.Jest mi tak bardzo przykro. Jestem sama z całym tym bólem. Byłam przy babci do ostatniej chwili.Ehhh. musiałam się komuś wygadać. nie mam komu to piszę tu...
Dodaj komentarz
No i dupa :( starczyło popuścić pasa przez święta i waga poszła do góry. Jednak ile z tego zostanie to się okaże. Narazie bez większego wysiłku,powoli waga spada. ale czas już stracony.trudno się mówi. a odchudzać się dalej trzeba.Za milion lat może dojdę do swojej wymarzonej wagi.O ile dojdę. Narazie mam lekkiego doła.Mam ciężko chorą babcię w szpitalu.Nie wiem co to dalej będzie. Gdybym mogła dać jej jeszcze kilka lat to mogłabym nawet głodówkę stosować. ale czasu nikt nie cofnie. ani nie zatrzyma :( A waga nie ma litości..
Dodaj komentarz
NO I ZOBACZYŁAM 101,9!!!!!!!!!!!!!!!!! JUUUUPI :):):)
Jutro postaram się,żeby było jeszcze mniej.Dzisiaj rano zafundowałam sobie spacer na targ. Potem na śniadanko jogurt z suszoną śliwką i miseczka kiszonej kapusty:) Wiem wybuchowa mieszanka,ale musze się pozbyć tego co mi w jelitach zalega :)
Dodaj komentarz
Ostatnio chyba popuściłam pasa bo waga stanęła rosła,wracała i tak w kółko.żeby nie dzisiej sze parówki na kolację (waga) pewnie zaliczyłabym na wadze jutro 101 z hakiem.Bo zaczęłam się jeszcze bardziej pilnować i od dwóch dni po 200-300 gram dziennie odchodzi. Nie łamię się jednak. Ćwiczenia narazie szlag trafił. Nie mam weny do niczego.Moja babcia chora jest.Ma juz ponad 80 lat :( A nie ćwiczę,bo moja siłownia to mój dom.Roboty tyle,że wieczorem padam na pysk. A mońca i tak nie widać.Kasy w kieszeni zero a tak bym na basen poszła.Tak mi się marzy chwilka relaksu.Muszę jednak zbierać na kryty bo obiecałam córce jak jej gips ściągną,że pójdziemy razem. Ona poćwiczy nogę w wodzie a ja zaliczę kilka długości i ubędzie mi może parę kcal:) A żeby było mało wszystkiego-mam rasowego szczeniaka welsh terriera.Delikatna małpa-przeziębiła się i ma gorączkę A jako,że psom ludzkich leków sie nie daje bez porozumienia z wetem ja zbiłam gorączkę zwykłym ziołowym syropem. Ehh rozpisałam się nie na temat. Trzymajcie kciuki. Może jednak rano na tej wadze zobaczę 101 z hakiem, Długo na to czekałam.Napiszę wam wieczorkiem.
Zapomniałam dodać.W kołysce zrobię już jednym ciagiem 150 brzuszków. Choć baaardzo nieregularnie robię.
Dodaj komentarz
Dzisiaj na wadze minimalnie więcej ale przy mojej wadze nawet półkilogramowe wahania to nic wielkiego.Za mną dzisiaj 60 brzuszków.Jest wieczór,siedzę sama,zaraz spróbuję z 200 machnąć.A potem rowerek.Wolę jakoś tak aktywnie samotny wieczór spędzić jak ślęczeć przed telewizorem. Szybciej zleci i lepiej się będzie spało.O ewentualnych zgubionych kaloriach nie wspomnę.
Załatwiłam się dzisiaj,Zachciało mi się dobrej swojskiej kiełbasy-z sklepu oczywiście.Zjadłam i co? zapchało mnie. Uratowało mnie picie.Miłego wieczorka wszystkim. Lecę się poruszać trochę :)
Dodaj komentarz
Jestem nawet zadowolona :) 102,5 dzisiaj rano. Oby tak dalej :) Jak już osiągne dwucyfrową wagę to chyba na golasa na wadze będę tańczyć :) Ale też się ostatnio nalatam. Uwielbiam ruch. Dzisiaj od rana do grubego popołudnia na mieście. Zakupy i formalności.Odległości do pokonania na nogach spore.
Dodaj komentarz
Moje odchudzanie :)
I jakieśtam efekty są. Wróciłam na rowerek,przynajmiej pół godzinki dziennie.Na więcej narazie nie mam czasu:( Czekam na kołyskę i będę brzuszki robić:)Bez kołyski z racji wagi nie dam rady.Za słaba i za gruba jestem. Waga oczywiście spada. Jeśłi jest wzrost to niewielki jeśli nagły spadek to woda.W tej chwili ważę 105,5
Ale powiem Wam,że starczy dzień-dwa nieuwagi i mam przerąbane.
JA CHCĘ NOWY STEPPER
ale za chiny nie mam na niego kasy:(
Dzisiaj bułki piekłam malutkie.Jedną przy pieczeniu zjadłam ,dwie na kolację.Dzielnie się trzymałam,żeby nie zeżreć z sześciu.Ale,że dzisiaj dietkowo bardzo to nie mam wyrzutów. Poza tym bułki spaliłam na rowerku:)
Dodaj komentarz
Nie powiem,że idzie jak po maśle bo te spadki są małe.Ale najważniejsze ,że są. od sobotniego ważenia ubyło 300 g. a w sobotę było 107,9 czy jakoś tak :) Staram się nie ulegać pokusom.Najgorzej jak mój je coś co mu przygotowałam.Ja głodna nie jestem ale jakies takie dzikie pragnienie mam,żeby się też nawpieprzać. I wytrzymaj tu człowieku... Mój nie wynosi do kuchni bo podjada.Zazdroszczę mu.Je jak koń a nie tyje. Kurcze.. mój ma racuchy koło siebie. Ja chyba zaraz z litra wody obalę,żeby mnie nie skusiło. 2 zjadłam na kolację.STARCZY! o 2 za dużó ale coś trzeba było zjeść a specjalnie nic innego nie ma:( cóż mówią,że tak krawiec kraje jak mu materii staje.
Dodaj komentarz