... czyli powinnam już mniej więcej wychwycić wrogów swojej idealnej wagi...
... ale o tym za moment... na razie pomiary - na chwilę obecną -
waga: 65,5 kg, biust: 89 cm, pod biustem: 76 cm, talia: 77 cm, pępek: 88 cm, biodra: 96 cm, tyłek: 103 cm...
... a to mój najgorszy fragment :/ otłuszczone biodra i brzuch... znów wyglądam jakbym była w ciąży :/ do tego ostatnio chodzę śpiąca, wykończona, bez przerwy głodna, zażerająca się słodyczami, marząca o kiszonych ogórkach ;) zastanawiałam się nawet nad zrobieniem testu, ale w międzyczasie miałam normalnie @... więc chyba nie ma sensu...
... moje spostrzeżenia...
* mimo ogromu zjadanych rzeczy często bywam głodna (zwłaszcza po południu i wieczorem),
* ostatni posiłek za późno (zwykle to coś w ramach kolacji, którą można spokojnie zjeść, kiedy Danielek już śpi, lub chrupanie przy oglądaniu filmu),
* najczęściej nie mam w lodówce (lub przy sobie) tego, co akurat bym chciała zjeść,
* wszystkie niedozwolone rzeczy, jeżeli mam je w domu, w końcu lądują w moim żołądku, szczególnie kiedy Tomek nalega, bym zjadła z nim chipsy czy wypiła piwko...
... to było łatwe... ale jak się z tym wszystkim uporać?!