Jak zaczełam się odchudzać, ważyłam 62, ale teraz po świętach ważę 3 kg więcej. !! 3!! 65 kilo żywej wagi. Marko święta, myślałam, że stracę przytomność, jak się ważyłam. W dpodatku dziś w pracy kierownik mnie szczeypnął i powiedział "ale mogłabyś zrzucić te boczki". Miałam nadzieję, że nikt tego nie zauważy. To okropnie krępujące. Teraz to już wogle mam wrażenie, że każdy widzi, jaka jestem spaśnięta. Potzrzebuję Waszego wsparcia. Nie wiem , jak to będzie w styczniu, bo mam masę zaliczeń i sesja za pasem. Nie potrafię się uczyć, jak jestem głodna. Kurdę no... Na siłownię też trochę za mało czasu, ale od lutego zaspiuję się na bank. 

|
||||||||||||||||