Jestem pozytywnie "psychiczny"

29 października 2009

Jestem wyjadaczem w kwestii pojawiania się zastojów spadku wagi. Po drodze w trakcie ZO (zdrowego odżywiania) zdarzały się przestoje. Jestem spokojny na skoki wagi, bo wiem, że za chwilę to puści. Biorąc się za coś, chce się mieć szybki efekt. Ja zmieniłem rytm odżywiania. Opanowuję się. Nie zjadam fast-foodów, nie jem tłustych mięs w panierce. Teraz jem inne rzeczy.

Wprowadziłem się w pewien cykl dzienny: wstaję, siusiu i na wagę. Lubię mieć nad sobą taki bacik.


Filmik: Ważenie


Muszę wstać, zważyć się, zapisać pomiar, a dopiero potem moje płatki z mlekiem jako następny punkt programu. Nauczyłem się obchodzić te „mielizny” (zastoje). Nie wolno się denerwować. Jestem człowiekiem, który działa długodystansowo. Nigdy nie robię czegoś na chwilę. Ja lubię działać perspektywicznie. Naprawiam swoje życie. Nie robię tego na tydzień, ani na miesiąc. Postawiłem sobie cel i będę go realizował. Życie jest zbyt piękne, aby je sobie skracał złymi nawykami. Rzuciłem palenie, to i z tym sobie poradzę.


Zasady dodawania komentarzy

1. Komentarz powienien zawierać informacje odnoszące się w bezpośredni sposób do treści artykułu.

2. W przypadku uzasadnionego zgłoszenia komentarza do moderacji, zostanie on usunięty wraz z przyznanymi w ramach Vita-Aktywności punktami.

3. Po 3 krotnym złamaniu zasad komentowania użytkownik zostaje zablokowany, co uniemożliwia jemu dodawanie jakichkolwiek komentarzy w serwisie.

4. Kopiowanie komentarzy znajdujących się już w serwisie równoważne jest z naruszeniem punktu 4 zasad dodawania komentarzy.
Dodaj komentarz
0
zmotylkiem / 10.119.32.34, 9 listopada 2009, 10:19
WOWpodziwiam, ja mam inaczej, daję z siebie wszystko kiedy chcę schudnać, mnóstwo ćwiczeń i malutko jedzienia, a potem wracam do starych nawyków jak schudnę i tak w kółko, prawdziwy obłęd...
955843
jolus2402, , 8 listopada 2009, 11:50
Ze mną dokładnie tak samo. Wstaję, idę siusiu, rozbieram się i na wagę. Wieczorem podobnie. :) Powodzenia ! Świetnie Panu idzie i to dobrze, że nie załamuje się Pan chwilowym zastojem na wadzę, wśród odchudzających się to dość częste zjawisko :)
560224
bdaniluk, , 7 listopada 2009, 17:41
niesamowie..niesamowite jest jak sobie Pan radzi świetnie ..oby tak dalej ....
816449
patih, , 6 listopada 2009, 15:35
najważniejsze jest nastawieni trzymam kciuki
0
basik76 / 10.119.32.34, 4 listopada 2009, 23:10
trzymam kciuki.ja mam dokladnie tak samo- wpier toaleta a potem na wage!!!.
907995
Rozwojowy, , 2 listopada 2009, 19:48
Codzienne ważenie to nie dla mnie (raz na miesiąc, ale...co do ZO to pełna zgoda
543904
BlueCocaine, , 2 listopada 2009, 17:55
WażenieCodzienne ważenie nie ma sensu. Lepiej tak 2 razy w tygodniu. Ja się ważę nawet raz na tydzień. Może dlatego, ze nie mam wagi ^^ I żeby zważyć się idę do znajomych lub do supermarketu, wrzucam złotówkę i się ważę ^^
802481
Xonia, , 2 listopada 2009, 10:28
.Ja bez codziennego ważenia nie mogę wytrzymać :) a zastoje- pojawiają się i demotywują... ale trzeba być twardym a nie miętkim ;) zapraszam do mojego pamiętnika!
0
bewu33 / 10.119.32.36, 31 października 2009, 23:23
****:-) ****Na początku ważyłam się raz w tygodniu,najczęściej w piątek.Teraz wazę się codziennie! Mam takie same nawyki co pan:) To dobrze że działa pan długodystansowo.To świetny plan-nie jakaś tam DIETA, tylko inne nawyki żywieniowe.Ja też wciąż sobie mówię: nie mam żadnej diety,poprostu przyzwyczajam się do innego stylu życia.I jest mi z tymi zmianami bardzo dobrze.Nie żyję z myślą że prowadzę jakąś walkę z kilogramami.Nie mam poczucia robienia czegoś na siłę,i tego czekania aż wreszcie się to skończy,jak tylko osiągnę cel.Wręcz przeciwnie! Myślę sobie nieraz, jak ja sie odnajdę po osiągnięciu celu,bo tak żyć jak teraz chcę już zawsze No ale chudnąć bez konca nie mozna... Serdecznie życzę panu nadal takiego zapału i optymizmu.I nie dajmy się zwariować :)
0
vitaja / 10.119.32.34, 31 października 2009, 09:33
..Codzienne warzenie tez nie jest dobre, raz-2 razy w tygodniu powinno sie warzyc ;p