28 września 2009 07:15:39
Ostatnio trochę koncertujemy. Teraz próby u mnie w domu na Kaszubach. Nie mam czasu na myślenie o tym, co jeść, ale żona dba o regularność spożywania posiłków i rozpiska diety z Vitalii idzie w ruch. Chudnę teraz za szybko, bo nie mam czasu jeść. Wszystko się ustabilizuje znowu jak będzie trochę spokoju. Wreszcie koncert. Mieliśmy szczęście. Pogoda była jeszcze tylko dla nas łaskawa. Nikt po nas już nie wystąpił. Ludzie bawili się świetnie i my przy tym także.
W piątek odstąpiłem od zaproponowanego jadłospisu. Byłem ze znajomymi w restauracji. Miałem ochotę na pierogi z serem i ziemniakami, ale bez tłuszczu tylko z cebulką na maśle.

Potem była jeszcze kasza gryczana. Nie wiem dlaczego inni jej nie lubią. Uwielbiam taką kaszę z warzywami.
Od czasu tych pierogów zauważam jakieś wahania wagi. Ja ważę się codziennie. Na razie nie martwię się tym, bo wiem, że to nigdy nie jest jak w zegarku, ale trzeba obserwować co będzie dalej. Szkoda, że lato się skończyło. Latem jest więcej zdrowych przekąsek i moje ukochane czereśnie prosto z drzewa.