21 września 2009 16:49:10
przyznam się bez bicia, ze strasznie sie rozleniwiłem po wakacjach. Ostatni raz biegałem:...nie wiem kiedy nawet :( chyba we środę było ostatnio, ups! siłownie miałem załatwić, tez nie załatwiłem :) słowem strasznie sportowy tryb życia prowadzę...nie ma co...
To tyle co do sukcesów, od października zaczynam biegać jak wcześniej co drugi trzeci dzień, bo tak jak osiągnąłem już cel, to nie mam motywacji na dalsze odtłuszczanie. na razie czytam o stabilizacji ..tyle że w związkach ;) jakoś tak mimochodem wlazłem przez google....
dziwne że od czasu kiedy nie palę w ogóle nie mam ochoty na sport, miało być zdrowiej a wychodzi mizeria :(
Żeby dziś nie biegać to nawet uprałem strój do biegania wraz ze spodenkami neoprenowymi, żeby mnie psychicznie nie zmuszał :)
zajebioza :D
ps.pierwszy taki "defetystyczny" wpis mój tutaj, ale nie bede ściemniał, że mi się NIECHCE - nie wiem może na razie potraktuję to jak w kulturystyce gdzie jest: okres wzmożonych treningów (cyklów) przeplatany z normalnym zwykłym treningiem spokojnym (jak ja teraz: trzymam dietę ale nie robie nic więcej!) jakoś sam się dziwie, bo nigdy nie miałem oporów żeby ruszyc tyłek. Znowu tragedii nie ma, bo nadal wagę trzymam poniżej celu, ale tak jakby mi się to po troszę znudziło (receptą miało być więcej siłowni kosztem biegania, ale jak się biega raz w tygodniu to żadna przyjemność!) amen