wstyd mi :(

7 października 2006


Słowa kluczowe:   brak 
   
    Jeżeli chcesz dodać więcej słów, pamiętaj aby oddzielać je przecinkiem.


7 października 2006     05:33:54
wstyd mi :(
dzisiaj dzień aktualizowania tu swojej wagi... i jest 69,8 :((( dziś mija prawie dokładnie miesiąc od momentu, kiedy założyłam pamiętnik na vitalii - jest 0,2 kg mniej niż było na początku :( a wczoraj jeszcze było 69 :( co się stało? już chyba nic nikomu nie napiszę w pamiętniku, bo sama sobie ze swoim odchudzaniem nie daję rady...

Zasady dodawania komentarzy

1. Komentarz powienien zawierać informacje odnoszące się w bezpośredni sposób do treści artykułu.

2. W przypadku uzasadnionego zgłoszenia komentarza do moderacji, zostanie on usunięty wraz z przyznanymi w ramach Vita-Aktywności punktami.

3. Po 3 krotnym złamaniu zasad komentowania użytkownik zostaje zablokowany, co uniemożliwia jemu dodawanie jakichkolwiek komentarzy w serwisie.

4. Kopiowanie komentarzy znajdujących się już w serwisie równoważne jest z naruszeniem punktu 4 zasad dodawania komentarzy.
Dodaj komentarz
353453
number, , 8 października 2006, 04:25
*******Glowa do gory!Dasz rade!Przeciez mnie sie udalo poskromic moje zbedne kilogramy a nie bylo latwo.Musiszpodejsc do tego ze spokojem.Powoli waga bedzie spadac i wtedy poczujesz radosc.Trzymaj sie!
374039
jagusia1979, , 7 października 2006, 23:41
serduszkokto powiedział że ma być łatwo odchudzanie to holernie trudna rzecz więć dlatego tu jesteśmy, od tego masz Vitalijkę, może nie masz rekordowego wyniku ale z Ciebie Wartościowa Vitalijka i ani mi się waż wykręty jakieś będe ryczeć jak sobie pójdziesz. Całuski nosek do góry
361432
Della150, , 7 października 2006, 22:31
Nie przejmuj sięU mnie waga stała w miejscu dwa tygodnie, a było tak, ze pokazała nawet więcej! To chyba chwilowe zatrzymanie wody w organizmie. Za kilka dni okazało się, że wskazówka wagi przesuwa się w dobrym kierunku. Jeszcze raz zyczę powodzenia i spokojnej nocki.
361432
Della150, , 7 października 2006, 22:04
:) (Della150, 2006-10-07 22:02:17) Ja też o odchudzaniu. Mam nadzieję, że alkohol spali moje dodatkowe kalorie dziś spozyte. A ja bardzo lubię czytać Twój pamiętnik. I piję rzadko. Pozdrawiam i życzę powodzenia nam obu w odchudzaniu. Buziaki.
361432
Della150, , 7 października 2006, 21:50
:)))a ja wcale nie chcę się ograniczać, przynajmniej w piciu! Wypiję sobie jeszcze jedną szklanę pestkówki (ona jest bezx cukru(.
401388
patka511, , 7 października 2006, 21:40
AniuWszystkie jestesmy w podobnej sytuacji...i niektorym udało sie osiągnąć cel! Czmu nam nie mogłoby się udać?!! Damy radę!!Nie możemy się zniechęcać..jesli inni potrafią to i my też!! pozdrowienia...Patrycja
0
niunia007 / 81.151.175.231, 7 października 2006, 20:42
hejjakos sie trzymam.dzieki. a ty tez sie nie poddawaj tylko walcz!!bedzie dobrze!!!pozdrawiam.ada
379767
stokrotka2006, , 7 października 2006, 20:15
hejNie poddawaj sie ,wiem nie łatwo ale walcz dalej.
0
ReachForTheSky / 83.9.69.82, 7 października 2006, 19:24
Hej!Tylko mi się teraz nie poddawaj!!! Zrobiłaś coś, za co muszę Ci podziękować - uświadomiłaś mi, jaki jest największy błąd w moim odchudzaniu, który sprawia, że zawsze spełzało ono na niczym - skomentowałaś moją notkę i napisałaś,że nawet nie planujesz tak małych posiłków jak ja , bo nie mogłabyś nic robić z głodu.Tu tkwił mój problem - zawsze planowałam jak najmniej a z silnego głodu nie mogłam się na niczym skupić aż w końcu rzucałam się na jedzenie i przybywał mi następny kilogram!!! I tak w kółko...no i tym razem(czyli dziś)znów nie wytrzymałam... Więc DZIĘKUJĘ CI SERDECZNIE za to oprzytomnienie. A TY SIĘ NIE PODDAWAJ, bo waga czasem waha się nawet do 2 kg w ciągu dnia - zależy ile masz w sobie wody, ile zjadłaś itd. POZDRAWIAM CIEPŁO................MONIA :)
0
Anuska89 / 83.31.32.191, 7 października 2006, 19:17
KochanaNie wolno się poddawać widocznie Twoj organizm potrzebuje czasu, żeby się przestawić na spalanie, a nie spadająca waga niech będzie dla Ciebie motywacja do lepszego działania...życzę pwoodzonka:) A co do samotności...to ja nie mam nikogo a Ty masz wspaniałego, kochającego męża...pozdrawiam i główka w górę :)