... z pamiętnika mamy, która wróciła do pracy...
12 lutego 2009
... dzisiejsza waga: 65,8 kg...
... dni mijają w zastraszającym tempie - wstaję rano i dosłownie zaraz trzeba się kłaść spać wieczorem... w pracy w porządku, jeszcze gdyby dzieciom chciało się uczyć, byłoby super :) poniedziałek miałam trudny, bo wstawałam przed szóstą i nie widziałam się rano z Maluszkiem... gdybym nie zwolniła się z rady, w ogóle bym się z nim nie widziała :/ wczoraj i przedwczoraj już lepiej, bo o bardziej ludzkich godzinach zaczynałam pracę :) dzisiaj też mam na trzynastą :) trzy godziny :) więc wyjdę z domu około wpół do dwunastej, a wrócę po siedemnastej... nie jest źle :)
... jak mój powrót do pracy znosi Danielek? ogólnie jest grzeczny, ale mamy okropne problemy z zasypianiem... pada po półgodzinnej histerii :( zaczęło się w poniedziałek - może dlatego, że jak się zbudził rano, mnie nie było i nie wiedział, co się dzieje... a teraz mu się wydaje, że jak zaśnie, znów zniknę :( w poniedziałek wieczorem szlochał mi na rękach bardzo długo... samo zbliżenie się do jego pokoju jeszcze nasilało płacz... nie dawało się go utulić... w końcu zaczęłam mu tłumaczyć, że byłam w pracy i powiedziałam: "Jutro, jak się obudzisz, będę"... momentalnie się uspokoił, przytulił i zasnął... a niby takie małe to niczego nie rozumie...