13 grudnia 2008 08:43:28
W teorii angina minęła. Wory też nieco. Ale moje gardło chyba nie jest w porządku do końca. Mam wrażenie, że przyczyną jest wieczny katar- widmo. Niewiadomego pochodzenia. Męczący! Wstrętny!! Czepił się jak rzep psiego ogona!!!
Od poniedziałku zaczynam serię leków uodparniających- tylko czy to coś da???
Mam"niezły" humorek.
Jestem w pracy.
Z młodszym dzieckiem- musiałam go zabrać.
Obok siedzi szefowa.
Jadę prosto po pracy z wywalonym jęzorem na spotkanie klasowe.
Za Wrocław.
Muszę umyć głowę.
A w domu nienapalone.
Taaaa... życie jest ciężkie...
:-)