Dzis rano skonczylam czekolade. Ta, o ktorej pisalam wam na poczatku miesiaca. Jedna czekolada na miesiac - to chyba nie tragedia, nie?:) Z reszta jak sie odchudzalam, kiedys dawno temu w podstawowce, wtedy kiedy to udalo mi sie pozbyc 20 kg, tez zawsze rano jadlam kawalek czekolady(doslownie kosztke). Wtedy bylam do tego zmuszana, bo troskilwy tatus bal sie ze sie anemii nabawie i kazal uzupelniac zelazo:)

Wiecej jutro, bo jutro dzien sadu(czyt. wazenia).
Pozdrowienia