I kolejny tydzien sie zaczal. Jeszcze 4 dni i weekend:)
Jakby ktos pytal - fryzure zmienila. Wszyscy chwala. Mi tez sie podoba. Wiec zdjecie wstawie, tylko, ze mamy troche problemow z kochanym Windowsem i zabawa w kopiowanie zdjec z aparatu trwa nadwyraz dlugo:/
Sobotni wypad do fryzjera( i do miasta) zakonczyl sie prawieze niekontrolowanym wydatkiem pieniedzy. Ale bardzo nie zaluje. Musialam w koncu kupic jeansy, bo wszystkie trzy pary, ktore mam sa juz duzo za duze. Od poczatku byly troche luznawe, bo kupowalam bez mierzenia, zawsze rozmiar 12. Bo w 10ke to raczej bym nie weszla(10 to ma byc nasze europejskie 38, ale jakos nie jestem do konca przekonana). A pozniej nie chcialo mi sie ich odnosic, jak sie okazywalo, ze troszke za luzne. Ale teraz z troszke zrobilo sie duzo, wiec najwyzsza pora. Zakupilam wiec czarne jeansy w "Penisie"(Penney's) za 9 euro - no przeciez nie bede szastac pieniedzmi na spodnie, ktore jak dobrze pojdzie, ponosze 2-3 miesiace, no nie? Czarne rozmiar 10 - i sa delikatnie za luzne w pasie:) Ale bardzo sie nie podniecam, bo mam ciagle w szafie spodniczke w grochy, z tegoz samego sklepu, w rozmiarze 10(promocja byla;) i za Chiny ludowe nie chce sie zapiac. Poczekamy, wezmiemy ja na przetrzymanie i w koncu musi sie ugiac(naciagnac?).
Do spodni dokupilam sobie sukienke na swieta(tez akurat promocja), czapke(bo nie mam, zeszloroczne zgubilam) i taka sobie sliczna bluzko-tuniko-sukienke. Ale bluzke to juz nie w "penisie", upatrzylam przechodzac przez centrum handlowe i sie zakochalam prawieze, maz podzielil moje uczucie i takim oto sposobem jestem posiadaczka wyzej omowionego cuda. Moze pokaze:)
Dieta, pomijajac niedzielny kawalek serniczka, szklaneczke cydru(truskawkowo-lemonkowy. pychotka:) ) i 3 kieliszki wódki, mysle ze idzie dobrze. Tym optymistycznym akcentem koncze.
No moze jeszcze tylko jakies mile zdjecie, mojego ostatnio ulubionego fotografa:)

A swoja droga wczoraj dostalam film, w ktorego powstawaniu Avedon bral udzial i dzisiaj bede ogladac. Wiec wieczor z Audrey Hepburn i Avedonem. Zapowiada sie ciekawie:)