Zawsze jest sie na koniec tygodnia z czego cieszyc. Jak nie pol kilo, to chociaz centymetr w biodrach czy cos:)
U mnie w tym tygodniu akurat pol kilo w dol:) Czyli juz 65(i pol, ale to taki szczegolik tylko:) )
W sobote rozmawiajac ze znajomymi padlo pytanie ile waze. I musze wam powiedziec, ze to milo powiedziec 65 a nie 70. 65 jakos tak bardziej dziewczeco;) Kazda motywacja jest dobra.
Moze pozniej napisze cos wiecej, bo teraz jakos weny brak.

Zamiast slow, prosze zatem zdjecie. Klasyk, ale taki mam troche nastroj dzisiaj:) (jakbym jeszcze miala taka figure...)