... niekończący się maraton... mleczny...
3 października 2008
... wynik porannego ważenia: 67,8 kg... czyli od dnia porodu straciłam 10 kg :)
... znów jestem wykończona... mało spałam w nocy, wczoraj w dzień nie było się jak położyć...
... od około czwartej nad ranem trwa "walka"... trzy minuty ssania (no w porywach do pięciu), próba odłożenia do wózka... bardzo często nieudana (nasze Dziecko jak tylko poczuje "grunt" pod pleckami, budzi się momentalnie, choćby nie wiem jak mocno spało) i znów ssanie... lub pięć minut snu... i tak w kółko...