29 września 2008 06:18:20
... wczoraj Malutki marudził całe popołudnie i wieczór... znów wisiał bez przerwy na piersi... ssał minutę - dwie, zasypiał, odkładałam go do wózka... i po trzech minutach musiałam go brać i wszystko zaczynało się od nowa... do tego wypluwał smoka i nie było na niego sposobu... ciężka sprawa... ale po kąpieli wszystko wróciło do normy... najadł się i o 20:30 już spał... później wstawał około 24:00, 3:00, i rano przed 6:00... no i przed chwilą... a teraz śpi jak aniołek :)
... wczorajszy spacerek nam się udał :) chodziliśmy po okolicy jakąś godzinkę :) wstawiam moje wczorajsze zdjęcia, bo są okropne... i nie chodzi o kilogramy... po prostu koszmarnie zaniedbana jestem... muszę bardziej zwracać uwagę na swój wygląd... nie wiem, jak mogłam się tak fatalnie "wystroić" ;) nic do niczego nie pasuje i wszystko razem daje efekt bezkształtnej masy... jeżeli będę miała czas, muszę przejrzeć swoją garderobę... na razie ciągle chodzę w ciążowych spodniach... może znajdę coś, w czym będę lepiej wyglądać :)
... a dzisiaj wybieramy się do przychodni, żeby zważyć Maluszka... od kilku dni jest tylko na piersi :) i po powrocie ze szpitala nie był jeszcze ani razu ważony...
... a wadze zmieniłam baterie... pokazuje 68,2 kg :)