| Słowa kluczowe: | brak | |
| Jeżeli chcesz dodać więcej słów, pamiętaj aby oddzielać je przecinkiem. |
Po raz kolejny wziełam się za siebie.
Wiosna w pełni i az starch mnie ogrania jak nadejdzie upalne lato i trzeba będzie obnazyc światu wszystkie faldki, kótre do tej pory smacznie spały nod zwojami swetrów i marynarek.
Niestety wiem, że nie będzie mi łatwo... niestabilny trub zycia- częste wyjazdy, które rozbijaja najlepsza nawet dietę, spotkania z klientami przy obiadach czy lanczach i mąż męsożerca o smukłej sylewtce bez wysiłku.
Pelna energii wydrukowałam tygodniowy plan diety i ćwiczeń. Rok temu poniosłam klęskę ale tylko dlatego, że nie trzymałam się diety. Mam nadzieje, że teraz będzie lepiej... Chociaz już jutro czeka mnie wyjazd do stolicy - czyli 7 godzin w pociagach. Zjem pewnie byle co i pewnie strasznie kaloryczne. W czwartek też konferencja na której sewrują ciastka i kaloryczne przekąski.
Mam tylko nadzieję, że spalę wszystko podczas ćwiczeń i na oritreku.
15:40
Wracam do domu. W pracy jest ok - nie mam w okolicy żadnego sklepu więc jak nie biore jedzenia to nie mam co jeść :) Gorzej jak wróce do domu... adzisiaj Dzień Mamy więc pewnie będą jakies lody... :)