Poranne rytuały za nami. Dzieciaki w przedszkolu, poczta , bank zaliczone. Mikro zakupy też. Wczoraj poszłam spać po 1, ale nie ukrywam , że dawno tak dobrze nie spałam. Przed snem "wydzieliło się" mnóstwo endorfin i pewnie dlatego :)
Wstawiłam barszczyk biały z jajkiem. To tyle z mojego gotowania. Wczoraj zrobiłam sernik na zimno z wiśniami i galaretką a na spodzie herbatniki :) No to była prośba koleżanki, która ma dzisiaj wpaść na kawę :) No i tyle pokus
Plan. Plan jest prosty, treściwy i póki co ograniczam do kilku zachowań. Obserwowałam siebie i tyo co kupujemy, jemy ostatnio i basta.
1. Obiecałam sobie, że w lodówce będzie mniej węglowodanów a więcej warzyw, nabiału i tych zdrowszych rzeczy.
2. Całą rodziną przechodzimy na pieczywo pełnoziarniste a nie na ciepłe bułeczki
( o tak blisko nas jest piekarnia)
3. Spisuję co zjadam ( na razie bez liczenia kalorii).
4. Nie słodzę kawy,herbaty...
5. Wracam do picia większej ilości wody.
6. 4 razy w tygodniu ćwiczę ( od 30-60minut)
7. Jeden dzień w tygodniu pozostawiam na jedzenie słodyczy ( np. w niedzielę zjem coś "zakazanego").
No to tyle nie ma jakiejś filozofii póki co testuje ten plan 2 miesiące a potem zobaczę co i jak.

Powyżej zdjęcie jednego z 6 sztuk, które witają nas przy porannej kawie i
są niemalże naszymi "domownikami". Mamy jeszcze inny inwentarz , który
dokarmiamy. Takie właśnie widoki mamy na naszym zadupiu :)