Wreszcie złożyłam wnioski o wymianę prawa jazdy i dowodów rejestracyjnych z samochodów. Adres się zmienił i liczba odwiedzanych instytucji tez była spora do załatwienia. No, ale jestem na finishu.
Szarańcza w przedszkolu. Mąż w euforii dawno nie widzianego pana Zbysia z Włoch poleciał do kliniki. Ja ogarniam bałagan. Mam sporo prasowania i obiad dzisiaj od mamusi ( bigos z zamrażarki). Tzn bigosik wyjęłam bo nie jadłam dawno :)
Plan dopieszczam i pewnie jutro rano napisze co i jak. Podchodzę racjonalnie i staram się tak sobie zorganizować by czas też na to był. Raczej w granicach swoich możliwości.
Wczoraj Jasiek "zdemontował" Werci zapięcie w foteliku i takim cudem okazało się, że już mogę zakupić samą bazę od 15kg ;) Wreszcie bez fotelika. Jasiowi jeszcze trochę i też zmienimy. Pewnie na jesień jak osiągnie limit 15kg, bo na razie 11kg :)
Nie wiem z jakiej okazji dostałam przyzwolenie na pewne szaleństwo, ale zakupiłam właśnie butki na lato ( kuźwa gdzie tam lato) i torebkę worek :) Kolejny raz moja słabostka wzięła górę. Okulary i dieselkowe buty poczekają jeszcze :)
A to moje zakupy dzisiejsze:
czarne skórzane buciki