3 lutego 2012 12:20:28
Nie wiem czy to nowy trend, czy co innego, ale zauważyłem, że w wielu serialach pojawiają się obok tatusiów, grających główne role ich córeczki. Dziwne, bo najczęściej zdarza się to w moich ulubionych serialach! A może, ze względu na te córeczki oglądam te seriale? Tak jest w "Magii kłamstwa" (wolę oryginalny tytuł "Lie to me"), podobnie w "Castle" (ostatnio swojej młodszej córeczce zaproponowałem sprawdzenie wymowy słowa castle), no i oczywiście w "Eurece". We wszystkich, wspomnianych wyżej serialach tatusiowie samotnie zajmują się córeczkami, mają "kłopoty" z ich dorastaniem, z ich miłostkami, być może lubię patrzeć na nich ze swojej perspektywy, tyle, że ja nie wychowuję ich samotnie (cały czas nie mogę się przyzwyczaić do swojej, "nowej", młodszej córki). Faktem też jest, że mężczyźni nie kłócą się raczej z córkami, odwrotnie jest z kobietami, w wielu wypadkach panie ze sobą nieźle się kłócą! No i tu dochodzę do sedna sprawy, mój serial zaczyna być nużący, moja córeczka stała się głupio przemądrzałą dziewiętnastolatką, która pojadła wszystkie rozumy, gdyby jeszcze miewała rację? Gdyby jeszcze miała choć dobrą intuicją? Nic, uparta, robi po swojemu i...cierpi (ja też). Każdego dnia zastanawiam się czy nie lepiej by było, gdyby zamieszkała już osobno, trochę byśmy ją wspomagali, ale niech spróbuje żyć po swojemu, sama...