Mój poimprezowy super humor niestety rozwiała rzeczywistość, ale cóż trzeba iść na przód i się z nią zmierzyć...
Prezentacja o której Wam kilka razy wspominałam dalej przede mną, prawdopodobnie dziś ją będę przedstawiać i choć teraz się nie boję i wiem co mówić to jak będę czekała na swoją kolej zapomnę jak się nazywam...mam nadzieję, że dam radę...
Koleżanka pisała mi o fajnych szkoleniach z urzędu pracy... kurde gdyby nie ten kurs to bym się zapisała, ale trochę mi się godziny wykluczają yghhhhhhhhhhhhh, no nic po kursie muszę się choćby na 2-3 miesiące gdzieś zatrudnić, coś dorobić, nawet w jakimś sklepie z ciuchami co nie jest szczytem moich marzeń... a wgl to nawet nie wiecie jak ja już chcę na studia wrócić! ;)
A teraz do rzeczy:
-dalej jem za dużo ale nie przeginam już tak jak ostatnio -ćwiczę (chyba kryzys nie chcenia już za mną) -waga pod kontrolą ok 59 kg (czasem więcej czasem mniej ale bez większych odchyleń) -cm nie chcą spadać (buuuuu) -odstawiam maść, zobaczymy co będzie...
Idę kombinować obiad bo za 2 h muszę jechać, trzymajcie się ;***
Ty to masz zacięcie :))) z tymi ćwiczeniami. Ja co zacznę, to zaraz przestaję i tak kółeczko się zapętla :)) achhhh na imprezie w Gliwicach było fajnie, duuuużo tańczyłyśmy :))) więc ruch ostatni raz tydzień temu zaliczony :))
Kochana mam nadzieję,ze prezentację ładnie ogarniesz i w ogóle,że wszystko pod kontrolą będzie i że odstawienie maści coś da-czasem po prostu są pewne kosmetyki nie dla nas..:)trzymać będę kciuki oczywiście bardzo mocno!:)