Zabawiłem się kominiarza...
25 stycznia 2012
...wyczyściłem komin, piec, wyglądałem prawie jak wspomniany w tytule, brakowało mi tylko cylindra, miałem wprawdzie czapkę z napisem "cat" (nie, nie od kociaka a od caterpillar - firma od koparek i innych tego typu), ale to nie to samo! Nikt nie łapał na mój widok za guzik, może to i dobrze, bo miałby...guzik. A może szczęście? Któż to wie? Faktem jest, że wiele osób, które przeszły przez moje ręce, poradziło sobie nieźle w życiu, nie radzili sobie tylko ci, którzy nie słuchali mnie..."Przeszło przez moje ręce" nie oznacza, że bawiłem się fizjoterapeutę, choć parę osób pomasowałbym..., najczęściej służyłem pomocą w nauce, a przy okazji "nawracałem" na "moją" stronę mocy, na mój sposób widzenia świata...Pomoc w nauce zawsze kończyła się sukcesami, może bym sobie tak sam pomógł?