poimprezowo:)))
25 stycznia 2012
Właśnie wróciłam z imprezy o której pisałam we wcześniejszej notce, choć strasznie nie chciało mi się iść napisałam mojej M., że pójdę i będę miała dobry humor... i tak było...autentycznie mimo początkowej niechęci...najpierw poszliśmy do akademika do znajomych M. chłopaka, którzy się dzisiaj/wczoraj bronili a przed 23 zebraliśmy się do pobliskiego pubu. Oczywiście z mojego jednego piwa nic nie wyszło ale nie szalałam i starałam się być grzeczna, nie wpadło nic do jedzenia i do tego trochę nawet potańczyłam:)
W akademiku był jeden chłopak od którego nie mogłam oderwać wzroku. Moja M. powiedziała, że on też się na mnie patrzy ale ja w to nie wierzę, tak czy inaczej pogadałam z nim później trochę i muszę przyznać, że chłopak ma dużą wiedzę na różne tematy, strasznie mi imponują tacy ludzie:) szkoda tylko, że więcej go nie spotkam...Ale cieszę się, że ostatnio wgl mi ktoś przypada do gustu, bo to się u mnie zdarza niesłychanie rzadko... Może jeszcze znajdę jakiegoś prywatnego Księcia na biały rumaku, ewentualnie w białej maździe (jak to kiedyś raczył rzec mój ex)
Podsumowując dzień (w sumie już wczorajszy):
jedzenie: ok (malutkie wpadki)
ćwiczenia: ok (hh+8min abs+taniec)
piwo: za dużo (o 2)
humor: jak najbardziej ok (nic dodać nic ująć ;)
Wpadnę do Was rano ;***** ;)))))))))))))))))))))