Nędza i bryndza... Choć do przodu.
14 marca 2008
No lichutko..... straszliwie lichutko... Minęło 7 dni, a ubyło 0.1kg... To w granicy błędu... Dzienne wahania mam większe niż ten tygodniowy rezultat. No ale cieszy mnie to, że nie idę w górę...
Nie wiem dlaczego tak licho w tym tygodniu. Owszem zdarzyły mi się jakieś grzeszki, ale wtedy oszczędzam się z innymi rzeczami.
Ale dużo też daje stres, bo wtedy robię się łakomy i łapczywy...
No nic. Dzisiaj podejmuję decyzję, która ten stres być może nieco zmniejszy. Oby to miało rezultat mierzalny wynikiem przyszłego ważenia.
Mam nadzieję, że u Was lepiej... :)