... koniec czternastego tygodnia...
11 marca 2008
... jeżeli chodzi o moje niepokojące dolegliwości, nie wspomniałam o nich lekarzowi w medycynie pracy... bo o czym tu mówić, kiedy wchodzę, a ktoś mi daje tylko zeszyt, żebym się podpisała i pyta, czy jestem zdrowa... zresztą był taki lekarz, do którego ludzie chodzą po lewe zwolnienia... pomyślałam, że po prostu od razu zarejestruję się do mojego rodzinnego... niestety tego dnia nie pracował ani on, ani nikt rozsądny i godny zaufania... to chyba naprawdę były nerwy... bo siedząc w domu z Mężusiem, czułam się bardzo dobrze :) i takie sytuacje mi się nie zdarzały :) DZIęKUJę ZA WSPARCIE, BABECZKI!
... zauważyłam, że nie jestem w stanie wystać całej mszy w kościele... już drugi raz musiałam wychodzić w środku... to normalne, że po 20 minutach stania czuję, że zaraz zemdleję?
... dzisiejsza waga: 62 kg... znów problemy kibelkowe...