Pytacie jak się wsiada na takiego dużego słonia. Bardzo prosto, słoń przyjeżdża na przystanek ,trzeba kupić bilet za dwa zł (worek bananów) się wsiada i się jedzie. Słoniu jedzie tak długo jak ma paliwo ( banany)a później robi co chce. Złazi z autostrady ,bo mu się gałązka zielona po lewo podoba, albo musi wydalić ten bilet ,co mu mój mąż dał za szybko. Jak w polskim przysłowiu szybko dajesz ,dwa razy dajesz he,he. Dali mnie taki kij z hakiem niby jak lewarek w aucie , ale nie używałam. Skubańca podeszłam perswazją . Dojechaliśmy bez szwanku. Z pełną odpowiedzialnością powiem ,że słoń jest jak kot . Nie podskoczy tak wysoko, ale ominie każdą przeszkodę ,nawet jej nie muśnie ,mimo swoich gabarytów. Zwierząt bardzo egzotycznych dużo nie widziałam. Kilka słoni na wolności , stado małp ale zanim wyjęłam aparat ,to już ich nie było .Dużo jest kotów i psów. Koty mają śmiesznie krótkie ogony, myśleliśmy że im obcinają ,ale powiedzieli że to genetyczne
przystanek
.dajesz to jedziesz
kot
zabawna małpka

modliszka zżarła męża i idzie popływać

jaszczurka

a to EDGAR .Trzy dni mieszkaliśmy na wyspie Kho Tao ,przychodził co wieczór i sprawdzał co jedliśmy. Nic się nie bał i uwielbiał się fotografować he,he
|
||||||||||||||||||||||||||||||||