Kaprys, czy magia?
22 lutego 2008
Miałem problem w ubiegłym tygodniu, bo mimo, wydawało się pozytywnego, oszukiwania i pomijania posiłków, czy choćby ograniczania ilości albo produktów - nabierałem masy, albo waga stała.
Napisałem do Karoliny, mojej dietetyczki, i dostałem bardzo długi wywód na temat możliwych przyczyn, m. in. to, że jestem na diecie już drugi raz (niestety), a to powoduje, że organizm się "przyzwyczaja" do obniżonej kaloryczności itd. Poza tym duże znaczenie ma dzienny bilans składników - pomijając niektóre rzeczy organizm nie dostaje tego co trzeba i nie działa jak trzeba. No i oczywiście woda - kluczowy składnik przy odchudzaniu. Muszę jej pić ok. 1,5 litra dziennie.
Ale mimo wszystko, ze zwględu na moją powtórkę diety, od przyszłego tygodnia Karolina obniży mi nieco dawkę kalorii na dzień, co pozwoli mi na gwarantowany spadek masy.
Postanowiłem przez ostatni tydzień trzymać się ściśle diety. Ba! Nawet momentami dokładałem sobie, bo mi np. było szkoda ponownie zamrażać 150 gramów kalafiora, albo nie było sensu okładać 70gramów fileta z kurczaka na "kiedyś tam".
Efekt: 1kg mniej! I SUPER! :)
No to mam 100,2 na liczniku, czyli przekaraczam przepisy o jakieś 15kg! Na razie bez oficjalnego mandatu, ale jeżeli nie zwolnię do wakacji poniżej 90, to będzie kara jak nie wiem co!
Zatem: trzymajcie się ściśle dietki i pijcie dużo wody! Sukces gwarantowany!
P.S. Ale mam wahania optymizmu! :) Raz rozpacz, bo waga stoi, drugi raz euforia, bo spadła.... Echh... :D
Idę na śniadanko! Smacznego!