Waga - zepsuła się, czy pomaga?

8 lutego 2008


Słowa kluczowe:   brak 
   
    Jeżeli chcesz dodać więcej słów, pamiętaj aby oddzielać je przecinkiem.


8 lutego 2008     07:31:07
Waga - zepsuła się, czy pomaga?
Cotygodniowe ważenie na plusie. To znaczy nie to, że przytyłem, tylko mam pozytywne wyniki. :) (0.9 w dół!)

Ale z moją wagą coś jest chyba nie tak, bo ostatnio trzyma się w jednym miejscu przez tydzień i w trakcie jednej nocy nagle nadrabia tygodniowy limit (a co najfajniejsze: noce spędzam niestety sam, więc nie spalam kalorii w jakiś przyjemny sposób...).
No chyba, że powinienem uznać to zachowanie mojej wagi jako jej pomoc i dodatkową mobilizację, bo jak się patrzy na stojącą masę własnego ciała, to za wszelką cenę człowiek próbuje jednak ją ruszyć. Aż tu nagle w piątek rano, przed obowiązkowym ważeniem: "SURPRISE!"
Gorzej jak nie będzie efektu w piątkowy poranek - wtedy takie stanie wagi wcale nie jest pomocne.... wręcz przeciwnie...

A tak ogólnie to się zastanawiam, co to za magia: jak jestem ściśle według diety, to waga leci. Jak nieco oszukuję dietę - waga jest oporna. Ale nie mówię tu o złym oszukiwaniu diety i zajadaniu się ociekającymi tłuszczem kotletami czy czekoladą... Mówię tu o ograniczaniu nawet tego, co jest w diecie. Np. mam na śniadanie jakąś kanapkę z serkiem i dżemem, do tego jakiś banan, czy jabłko. Więc zjadam sobie kanapeczkę, a że wystarcza, to już owocu nie ruszam. Na obiad mam na przykład rybkę, szpinak, kartofelka... Więc zjadam sobie tylko rybkę (tyle ile w przepisie lub ciut więcej - w zależności na ile się udało dokładnie kupić!), bo na więcej nie mam ochoty. Często-gęsto pomijam podwieczorki, albo nawet kolacje, jak ogólnie późno jem... I wtedy tak czy siak nie chudnę...
Nie wiem, czy to może wina nieregularnych posiłków, albo późnych śniadań... albo tego, że tych posiłków nie jest rzeczywiście pięć?! Kurcze... Zrobię ten tydzień dokładnie według rozpiski. Zobaczymy co będzie. Jak się okaże, że jedzenie wszystkiego co każą da lepsze efekty, to się będę obżerał według diety i tyle... Myślałem, że dodatkowe ograniczenia dadzą lepsze efekty. Tym bardziej, że ograniczenia są na własne życzenie i są dla mnie bezbolesne...

OK. Trzymamy za siebie na wzajem kciuki! Za tydzień każdy się melduje z 1kg mniej! :)

P.S. Jeżeli zrzucę 1kg w tym tygodniu, to za tydzień przeczytacie wpis pt. "Stówa pękła!" :)

Zasady dodawania komentarzy

1. Komentarz powienien zawierać informacje odnoszące się w bezpośredni sposób do treści artykułu.

2. W przypadku uzasadnionego zgłoszenia komentarza do moderacji, zostanie on usunięty wraz z przyznanymi w ramach Vita-Aktywności punktami.

3. Po 3 krotnym złamaniu zasad komentowania użytkownik zostaje zablokowany, co uniemożliwia jemu dodawanie jakichkolwiek komentarzy w serwisie.

4. Kopiowanie komentarzy znajdujących się już w serwisie równoważne jest z naruszeniem punktu 4 zasad dodawania komentarzy.
Dodaj komentarz
591342
matyldaklon, , 12 lutego 2008, 16:17
witajfacet na vitalii, co za miła odmiana! Gratuluję odwagi w walce z kilogramkami! Ja byłam w Egipcie 5 lat temu na 2 tyg. rejsie po Nilu, cudo...warto lecieć, polecam. Pozdrawiam.
617407
makumakowski, , 8 lutego 2008, 15:37
:)Widzę, że dzielnie walczysz i bardzo dobrze! Tak trzymaj. Co do tempa spadania wagi to u mnie też jest dziwnie. W sumie staram się stosować do diety w granicach zdroworozsądkowych. Również owoców rano nie jadam, bo nie wiem gdzie bym miał je wcisnąć, bo chyba w... ;) bo z reguły bułka mi wystarcza i jestem pełny. Z obiadami też oszukuję, wole zjeść więcej rybki ale bez kartoflano/ryżowych dodatków, za to więcej suróweczki :) Póki co efekty widać i pomału sobie waga spada, a o to przecież chodzi. A to, że raz szybciej raz wolniej no to już taki jej urok ;) Ale lepiej wolniej a stabilniej niż szybko i z efektem jojo :) Trzymam w takim razie kciuki i do zobaczenia w przyszłym tygodniu w szanownym gronie ludzi z 2 cyframi na wadzę, do którego sam niedawno dołączyłem, heh ;)