hmmmm... taki sukces, to poniżej granicy błędu...
25 stycznia 2008
No to się zmartwiłem... 0.2kg w tydzień... I to w dodatku ograniczałem porcje obiadowe, bo były za duże i nie zjadłem wielu posiłków, choćby z braku czasu, czy braku ochoty...
Hmmm... Jestem niepocieszony...
Muszę chyba jednak zastosować dokładny rygor: jeść wszystko co każą, w ilościach jakie każą, nie ograniczać nic i nic nie mijać...
I ciągle pije za mało wody, ale potrzebuję do tego więcej słońca... Jak świeci słoneczko, to woda lepiej smakuje... :)
Jestem niepocieszony...