... bez tytułu...
12 stycznia 2008
... dzisiejsza waga: 60,9 kg :) to chyba dobrze, że na razie nie rośnie :) według kalendarza ciąży jestem w szóstym tygodniu (tzn. cztery tygodnie po zapłodnieniu - dziwny sposób liczenia), który dobiega właściwie końca... wyczytałam, że powinnam się już umówić na wizytę u ginekologa, pomimo że on na tym etapie nie jest w stanie niczego stwierdzić... chyba umówię się już w czasie ferii - tzn za tydzień (nie będzie za późno?)... jeżeli chodzi o moje samopoczucie to jest takie sobie... ciągle dokucza mi ból piersi, bóle w dole brzucha, krzyża... nie mam zbytnio apetytu, ale na razie nie wymiotowałam ani razu... i zmęczenie z sennością... okropne... a wczoraj bolał mi lewy bark, łokieć i dłoń... podczas ruszania nimi... reumatyzm jakiś, czy co?
... dzisiaj impreza u teściów... oni wiedzą, że jestem w ciąży, ale reszta nie i nie chcę o tym jeszcze wszystkich informować... denerwuję się tym, że będę musiała się wykręcać od alkoholu... nie znoszę tego...
... poza tym troszkę męczą mnie wyrzuty sumienia... na półrocze wystawiłam 9 jedynek... w ciągu swoich pięciu lat pracy zdarzyło mi się w sumie postawić 3... ale skoro pytam ucznia, czego się uczył, a on mówi: "Niczego."... bardzo mnie to denerwuje i stresuje...