... weszłam w niego z wagą
62,3 kg! ... ale tyle zjadłam wczoraj w nocy, ze to nic dziwnego...
... zastanawiałam się, czego bym od tego Nowego Roczku chciała... lista nie jest zbyt długa... oto i ona:
* powrócić do utraconej w połowie ubiegłego roku równowagi (ciągle jeszcze zdarzają mi się napady lęku, nerwobóle w klatce piersiowej; choroby mojej skóry, które ujawniły się właśnie wtedy, też mają moim zdaniem podłoże w tamtych przeżyciach);
* może... Maleństwo :) ... nie wiadomo tylko, czy się nam uda powiększyć rodzinkę...
* odzyskać radość z pracy (która właśnie prysła w połowie ubiegłego roku);
* zadbać o siebie :)
* odnowić stare znajomości :)
Na wszystkie dni Nowego Roku
życzę Wam wiary w sercu i światła w mroku,
abyście jednym krokiem mijały każdą przeszkodę,
byście czuły się silne, zdrowe i wiecznie młode!