Czwarty dzień na diecie, jest ok. Dziś zaliczyłam godzinny spacer, jeszcze czeka mnie 50 brzuszków.
Na wagę nie wchodzę, wejdę tuż przed świętami.
Ania właśnie leży na macie i ostro do siebie nawija:) Do perfekcji opanowała sztukę przewracania się z pleców na brzuch i szaleje:)
Poza tym nic ciekawego, sprzątam mieszkanko na święta, zajmuję się Anią i mam nadzieję- chudnę:)
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||