Wstyd się tu pojawiać... ale muszę, bo pamiętam jak poprzednim razem Vitalia mnie mobilizowała do walki z nadwagą... to, że ktoś czytał mój pamiętnik i trzymał za mnie kciuki.... ahhh
Nie jest dobrze, od ostatniego mojego wpisu kiedy to zapierałam sie, ze biorę się za siebie minęło kilka dobrych tygodni... i na wadze znów wiecej... dzisiaj bezlitosna maszyna pokazała 88,1 kg... o zgrozo... tyle nie ważyłam nawet na koniec ciąży!!! W moje jeansy mieści się mój Mąż i wygląda lepiej niż JA!!!!!
Jestem gruba jak hipopotam, nie mam się w co ubrać... nie mam ochoty na żadne spotkania towarzyskie... a przy życiu trzyma mnie tylko mój SYNEK!!!
Młody skończył już 6 miesięcy a ja nadal sie nie ogarnęłam. Przede wszystkim sama ze sobą nie mogę sobie poradzic. Brak mi mojej silnej woli, która każdego dnia okazuje sie słabą wolą.
Od dzis startuje... na nowo z DUKANEM!!! Muszę... bo inaczej zupełnie polegnę!!!
Trzymajcie kciuki!!!
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||