dziękuję za miłe słowa :)
30 września 2007
... ale bez vitalii i bez Was niczego nie udałoby mi się osiągnąć :) dobrze pamiętam, jak się męczyłam, kiedy próbowałam się odchudzać na własną rękę... chodziłam non stop głodna, a waga nie chciała ruszyć ani na milimetr...
... dzisiaj Mężuś poszedł do pracy... martwię się o niego, bo chyba ma początki grypy... jak wychodził, trzęsło go z zimna, wszystko go bolało i mówił, że od trzeciej nie spał :( mam nadzieję, że jakby było źle, to wyślą go z powrotem do domu... i że nic się dzisiaj nie będzie palić... tylko tego brakuje, żeby jeszcze zmókł i to świństwo przeziębił...
... dzisiejsza waga: 61,6 kg...