lece
25 października 2011
do polszy.od kiedy jestem tak daleko,a juz napewno od kiedy sama zalozylam rodzine,zaczelam doceniac wiezy krwi.i tesknie.
lece tez odpoczac-uradowani dziadkowie i pradziadkowie beda szczesliwie zajmowac sie wnuczka,a ja sie zrelaksuje i doprowadze do porzadku. moze i mi troche skapnie rodzicielskiej troski i czasami ktos podsunie pod nos gotowy posilek. teraz sama w saltach i podskokach musze do sklepu,do garow i dopiero na talerz. dietetycznie to napweno nie bedzie,ale nie bede wybrzydzac.postaram sie nie jesc slodyczy,zeby wyrownac jakos bilans kaloryczny.choc domowe wypieki babci dzialaja elektryzujaco na moje slinotoki.
lece,zeby odswiezyc swoj zwiazek-troche ostatnio nam przygasl i mam wrazenie,ze rozlaka pozwoli nam na nowo docenic to,co mamy.
lece...