10 października 2011 13:04:20
Urodziłam :) Śliczną,zdrową córeczkę. Lili jak na mój nieduży brzuszek ważyla 3,250 i mierzyła 52 cm. Jest taka kochana. Urodziłam juz 2 tygodnie temu, dokładnie 25 września. Niestety miałam problemy z łącznością online i nie mogłam was powiadomić o tym szczęśliwym dniu !
Mimo, że chodziłam do szkoły rodzenia, ogarniał mnie straszny lęk przed porodem i przed macierzyństwem. Zadawałam sobie ciągle pytania czy sobie poradzę podczas porodu, czy sobie poradzę z wychowywaniem tak malutkiej istotki. Czy będe potrafiła się nią zaopiekować i tak bardzo ją pokochać!Te wszystkie pytania gromadziły mi się w głowie, był to lęk przed nieznanym.
Sekundę po urodzeniu wiedziałam, że jest to najszczęśliwsza chwila w moim życiu !
Co do przebiegu porodu to opisze jutro w kilku zdaniach bo pewnie na to też czekacie :)
Po porodzie dostałam porazenia nerwu twarzowego z prawej strony. Karmiłam Lili przez 5 dni, a od 11 dni jestesmy na butelce bo przyjmuje zastrzyki i sterydy. Odciagam pokarm z nadzieja ze jeszcze wróce do naturalnego karmienia .Dzis zaczynam rechabilitacje buzi i tak przez 2 tyg, mam nadzieje ze pomorze.Strasznie płakałam gdy dowiedzialam sie ze nie moge karmic, nie mogłam tego przezyc bo byłam od poczatku nastawiona na karmienie piersią. Ale mam nadzieje że jeszcze nam się uda ! Niestety odkad jestesmy na butelce Lili ma kolki, najczęsciej wieczorem. Okropieństwo, dzidzia się męczy. Podaje jej herbatke koperkową ale działa on po dłużeszej chwili. Więc dzidzia musi się sporo czasu pomęczyć zanim kolka ustąpi :( Jutro opisze wiecej, tymczasem zbieram się na ta rechabilitacje:/
Buziaki