
Niestety poszło po całości

Zmęczenie, pogoda, zimno w domu i rzuciłam się na żarcie. Nawet nie będę wymieniać co pochłonęłam, bo wstyd. Dobrze, że rano popedałowałam, bo i ruchu by nie było.
Po południu włączyło mi się kompletne odmóżdżanie: siedziałam i układałam kretyńskie pasjanse. A robota leżała i leży dalej w związku z tym.
Nawet nie próbowałam dziś stawać na wagę. Sprawdziłam tylko kiedy była Lady Red i niestety okazało się, że nie mogę na nią nic zrzucić

Znaczy się trzeba spiąć doopkę i ograniczyć drastycznie korytko!