niedzielnie
18 września 2011
kolejny maly spadek.strasznie opornie to idzie,ale najwazniejsze, ze w dol.w koncu 64,...i 9 ;)
wlasciwie,to nie oczekiwalam spadku.wczoraj mialam typowo babskie spotkanie z kolezankami z pracy.kazda przyniosla cos do jedzenia,ja zrobilam salatki.deser tez byl,ale w miare dietkowy,bo kolezanka trenuje pieczenie ciast dla rocznego synka,wiec ciasto bananowo-orzechowo-marchewkowe bylo bez cukru i z pelnoziarnistej maki :)
dobrze bylo sie spotkac w wiekszym gronie i poplotkowac nad pysznym jedzonkiem :)))
dzis kolejny cudny,tym razem relaksujaco-leniwy dzien, z mezem i miska.mam w planie...nic nie robic i juz mi sie to podoba :))))))))))