4 września 2011 19:13:38
Dawno się nie odzywałam.Wiem,...ale tak jak napisałam wcześniej było mi trudno i trochę się w sobie zamknęłam.
Mój mąż czuje się bardzo dobrze, jakby w ogóle nigdy nie miał raka.
Jest po czterech 5-dniowych chemiach i po prawie dwu miesięcznej radioterapii.
Czekają go jeszcze dwie chemie.
Boże chroń Go.
Zakończyłam pierwszy rok magisterki i za kilka tygodni zacznę ostatni rok.
Jestem już zmęczona tymi studiami.
Jeśli chodzi o mój stan psychiczny to jednak poszłam do lekarza.
Biorę leki i wreszcie mogę pracować, i skupić się na rzeczach istotnych a nie zalewać się nieustannie łzami, i czuć bezradnie.
Bardzo pomogli mi Przyjaciele.
Stała się też rzecz nieprawdopodobna - wyjazd na urlop ale jaki wyjazd.
O tym napiszę innym razem.
Waga?
Oj chyba uaktualnię mój pasek. Jakieś 110 kg.
Bolą mnie stopy - wiem dlaczego.
Dziękuję, że Jesteście.