25 lipca 2011 01:54:13
W tym miesiącu mam już 573 km w nogach, a może w kółkach. Od prawie 2 tygodni jeżdżę codziennie. Mało tego. Przestała mi przeszkadzać deszczowa pogoda. Doświadczenia z tegorocznego maratonu zrobiły swoje. Tylko ulewa mogłaby mnie zatrzymać w domu.
Waga niestety się zatrzymała. Ale tu myślę, że duży wpływ ma duża intensywność i objętość jazdy na rolkach. Chyba znowu nabrałem trochę masy. Nie martwi mnie to zbytnio. Pewnie podczas czekającego mnie urlopu, po raz pierwszy, zanotuję spadek wagi, jak trochę mięśni zniknie podczas gnuśnienia na plaży i na łódce.
Godzina dzisiejszego wpisu jest jeszcze bardziej zwariowana, ale ostatnio siedzę przy kompie po kilkanaście godzin dziennie i w tej chwili złapałem chwilkę wolnego. Jeszcze tylko łyk piwa (sączę go już 3 godzinę) mi pozostał i udam się w końcu na krótki spoczynek. No, nawet na bardzo krótki.