Kochani tak bardzo chcę być z Wami w kontakcie a z drugiej strony nie wiem co pisać.
Wiem, że tu na Vitalii nie można się zbytnio "odkrywać" bo choć tak wiele Vitalijek pomaga i wspiera to zawsze znajdzie się "ktoś" kto cię nie zrozumie.
Kiedy obawiam się by pisać wszystko tak szczerze to wolę nie pisać wcale.
A tak w ogóle to u mnie w miarę ok.
Najważniejsze, że Piotr wraca do zdrowia.
Przed nim czwarta już chemia.
Wygląda i zachowuje się tak jakby nigdy nie miał raka.
Dla mnie to cud.
Patrzę na niego i szczypię się bo nie mogę uwierzyć, że jest aż tak dobrze.
Jestem tak bardzo wdzięczna za to Bogu i Lekarzom, i Wszystkim, którzy nas wspierali i dalej wspierają.
Z moją psychiką jest różnie i dziwnie.
Staram się nie poddawać i być silna ale czasami dopada mnie tak przeogromne przygnębienie i smutek, że...
Trudno mi znieść te nieustanne zmiany nastroju i boję się, że kiedyś nie wytrzymam i zrobię coś mega głupiego po czym będzie już tylko gorzej.
Na studiach doprowadza mnie do szału niesprawiedliwość w ocenach wykładowców.
W pracy wkurza mnie brak zrozumienia u szefa i współpracowników.
Jedni pracują a drudzy korzystają i muszę się z tym pogodzić albo odejść.
A waga?
A waga rośnie...
Ech...