Hej. Dzisiaj rano było ważenie i mam dobre wieści. 67,5 :). Kilogram mniej! ;D Wiem, wiem, że na razie to sama woda, ale i tak cieszy ;). Niestety z paskiem mam coś nie tak i pokazuje 68, zamiast 68,5 kg.
Dzień spędzony pozytywnie, byłam u tej kumpeli, oczywiście zaserwowała ciastka. Zjadłam 2 pierniczki i kilka takich małych ciasteczek nie ma to jak styczeń bez słodyczy, ale zostawiłam sobie 200 kcal luzu i chyba się zmieściłam, nie? Najgorsze, że z czwartku na piątek (pt. też mam wolny ;d) mam iść do niej na nockę. Nie chciałabym z tego rezygnować, ale jedzenie na pewno jakieś tam będzie. I nie chodzi już o to, że z grzeczności będę musiała coś przegryźć, ale jak postawi przede mną, dajmy na to, miskę z chipsami, to wątpię bym mogła się tak łatwo powstrzymać. Cóż, trzeba ćwiczyć silną wolę...
MENU
śniadanie: 3 Wasy z jajkiem i sałatą: 155 kcal
II śniadanie: ciasteczka ;( ??? + jabłko: 60 kcal
obiad: omlet + groszek i marchewka: 464 kcal, kawa: 50 kcal
kolacja: Jogobella śliwkowa: 140 kcal, to co na śniadanie: 155 kcal
RAZEM: 1024 kcal + ciastka ;c
|
||||||||